Łukasz Kadziewicz: Michał, liczysz lata, w których sezony reprezentacyjne rozpoczynaliście tutaj w spalskich lasach?

 

Michał Kubiak: Nie liczę sezonów. Spała jest miejscem, do którego zawsze z chęcią przyjeżdżam. Wiadomo, że jak spędza się tu już siódmy tydzień, to nie jest już tak fajnie, ale ten początek zawsze jest przyjemny.

 

Często mówimy o poziomie ligi. Trafiłeś do Japonii - siatkarskiego raju z wysokim kontraktem i luksusowym stylem życia, gdzie obcokrajowcy są traktowani jak gwiazdy. Wróciłeś stamtąd po drugim sezonie. Czy czujesz, że wróciłeś jako lepszy zawodnik?

 

Dużo ludzi mnie zna. Wiedzą jak potrafię grać i to jest dla mnie najważniejsze, że będąc za granicą z ważnym kontraktem, dostawałem propozycję od bardzo silnych klubów. Wiązał mnie kontrakt, więc musiałem pozostać.

 

Jesteśmy chwilę po finale Ligi Mistrzów. Ty zawsze charakteryzowałeś się jako walczak i zawodnik, który pozostawiał całe swoje zdrowie na boisku. Sportowe ego jest na pewno bardzo duże u Ciebie. Oglądając finał tych rozgrywek, miałeś wrażenie, że powinieneś tam być? Pojawiła się jakaś łezka w oku?

 

Na pewno. Nawet oglądając Ligę Mistrzów w Japonii, gdzieś to kłuje, że nie mam obecnie możliwości tam zagrać i to nie z poziomu sportowego, a z racji tego, że jestem w innym klubie. Jestem zadowolony ze swojego kontraktu w Japonii oraz ze swojego klubu i na razie nie zamierzam niczego zmieniać, aczkolwiek nigdy nie mówię nigdy i jak pojawi się jakaś konkretna oferta, to zobaczymy.

 

Cała rozmowa Łukasza Kadziewicza z Michałem Kubiakiem w załączonym materiale.