Nie próżnowała także Honda, której zawodnicy spędzili dzień testowy na sprawdzeniu kilku pakietów aerodynamicznych, dodatkowo skupiając się na nowym wahaczu, zbudowanym całkowicie z karbonu. Tuż po zakończeniu testu w Jerez, przenieśli się do Mugello, by przygotować ustawienia na Grand Prix Włoch. Na obiekcie w Toskanii testowało Ducati, Aprilia i Honda. Niestety nieprzyjemną wywrotkę w bardzo szybkim zakręcie Arrabiatta 2 zaliczy,ł na mokrym torze, lider klasyfikacji generalnej Marc Marquez. 

 

Po ogłoszeniu składu w ekipie fabrycznej, austriacki KTM nie próżnował. Mika Kallio w Jerez testował prototyp motocykla na sezon 2019. Ciekawostką może być fakt, że KTM przygotował nowy silnik. Historia zatoczyła koło, bo austriacka ekipa zaczynała swą przygodę w MotoGP z silnikiem typu screamer, potem przesiadła się na silnik big-bang, by podczas ostatniego testu wrócić do screamera, ale z wałem obracającym się w przeciwnym kierunku. To wszystko by rozwiązać problemy ze skręcaniem prototypu KTM. Ponoć nowy silnik i nowe podwozie dają przewagę około 1 sekundy na okrążeniu. Trudno będzie jednak korzystać z tego rozwiązania już teraz - przyznał przed czwartkową konferencją prasową na torze Le Mans, Mike Leitner, odpowiedzialny za projekt MotoGP w KTMie.

 

Zostawmy jednak technikalia, bo te będą gruntownie przemyślane przed sezonem 2019, to wszystko spowodowane jest nadużyciami w komponencie elektroniki IMU, czyli systemie inercyjnym. Żyroskopy i akcelerometry stanowią kluczową rolę w kontroli motocykla przez komputer. Okazuje się jednak, że nie wszystkie fabryki grają fair i Dorna ma zamiar wyeliminować wyścigi inżynierów na tym polu.

 

Tuż przed weekendem poznaliśmy kolejnych szczęśliwców, którzy podpisali kontrakty na następne sezony. W Suzuki pozostaje Alex Rins. Młody Hiszpan, trapiony kontuzjami na początku zeszłego roku, błysnął formą w Argentynie, notując pierwsze podium w karierze, w klasie królewskiej. Kontrakt na sezonu 2019 i 2020 podpisał także, z ekipą Aprilia, Aleix Espargaro. To pierwszy raz, kiedy ten bardzo już doświadczony zawodnik, zostaje w jednej ekipie na dłużej niż dwa lata. Cieszy fakt, że ekipa z Noale zaufała Hiszpanowi, którego marzeniem jest stanąć na podium na motocyklu RS-GP.

 

Wróćmy zatem do Francji. Przed rokiem, po wywrotkach Marqueza i Rossiego, bój o zwycięstwo z Maverickiem Viñalesem, musiał stoczyć Johann Zarco. Wiele wskazuje na to, że Francuz, którego w 2019 roku zobaczymy na KTMie, jest zdeterminowany, by wygrać przed własnymi kibicami. Jego wyniki w ostatnich wyścigach, regularność i unikanie kłopotów na torze są wzorowe. Fantastycznie wykorzystana sytuacja w Jerez po wywrotce Lorenzo, Pedrosy i Dovizioso, wydaje się tylko potwierdzać, że to właśnie w niedzielę mamy ogromną szansę na usłyszenie Marsylianki na torze Le Mans.

 

Zagadką będzie forma obu zawodników fabrycznych Yamahy, bo niestety problemy z elektroniką, nie są łatwe do wyeliminowania, i obaj - Rossi i Viñales zdają się zdawać sobie sprawę, że powrót do formy może być kwestią długich miesięcy, a nie dni. W przeciwieństwie do nich, w bardzo bojowym nastroju do walki o odzyskanie fotela lidera w generalce przystępuje Andrea Dovizioso, przekonany, że tegoroczny pakiet gwarantuje mu osiągi pozwalające na myślenie o zwycięstwie w Le Mans.

 

Czy ktoś jednak będzie w stanie pokonać Marca Marqueza, który prowadzi w klasyfikacji generalnej. Hiszpan zwyciężył w dwóch wyścigach z rzędu, co nie udało mu się od zeszłego roku (Brno/Sachsenring). Marc będzie chciał poczuć się jak w sezonie 2014, kiedy to sezon rozpoczął od dziesięciu zwycięstw z rzędu. Czy tak się stanie przekonamy się w niedzielę o godzinie 14:00.

 

Wszystkie sesje treningowe, kwalifikacyjne i wyścigi od godziny 09.00 w Polsacie Sport Extra oraz na Polsatsport.pl i na IPLI.