Drużyna z Kalifornii, której największą gwiazdą jest "Ibra" poniosła aż cztery ligowe porażki z rzędu. Były kapitan reprezentacji "Trzech Koron" w tych meczach nie strzelił ani jednego gola, choć w każdym z tych spotkań na placu gry przebywał po 90 minut. W poniedziałkowej wyjazdowej potyczce „Ibracadabra” i spółka mieli przełamać złą passę. Najwyraźniej niespełna 37-letni snajper był podirytowany niemocą strzelecką i faktem, że jego ekipa dołuje, bo zamiast grą zajął się... wymierzaniem sprawiedliwości.

 

W 39. minucie przy bezbramkowym wyniku doszło do skandalu. 116-krotny reprezentant Szwecji z pełną premedytacją uderzył w głowę kanadyjskiego obrońcę - Michael Petrasso. Powód? Blisko 23-letni gracz przypadkowo nadepnął na stopę Ibrahimovicia a ten wyprowadził błyskawiczny cios w stronę prawie trzydzieści centymetrów niższego zawodnik. Były gwiazdor m.in. Manchesteru United mierzy, bowiem 195 cm wzrostu a jego "ofiara" zaledwie 168 cm.


Po tym incydencie obaj padli na murawę, trzymając się kolejno za stopę i za głowę. Po obejrzeniu zajścia na wideo sędzia ukarał "Ibrę" czerwoną kartką. Petrasso z kolei obejrzał żółtą kartkę. Można spodziewać się jednak, że gracza ekipy z Los Angeles czeka dłuższa przerwa od futbolu. Za taki wybryk może zostać ukarany pauzą w kilku spotkaniach.


Mimo, że drużyna z Kalifornii grała ponad pół meczu w "dziesiątkę", zdołała pokonać gospodarzy. Zwycięskiego gola kwadrans przed końcem strzelił Ola Kamara.