Szymon Zaworski: Czuje Pan presję przed najbliższym występem naszej kadry?

 

Kamil Wilczek: Może nie presje, ale na pewno czuję to zainteresowanie. Czuć to, że ludzie czekają na to, aż wyjdziemy z hotelu i rozegramy mecz. Jest to bardzo przyjemne uczucie.

 

Na Wasze treningi przychodzi sporo kibiców. Działa to na waszą wyobraźnię, że są postawione wobec was oczekiwania, czy macie jednak poczucie, że w razie słabego wyniku w Rosji, mogliby być niezadowoleni?

 

Kibice chcą dobrych wyników i sukcesów, a my zrobimy wszystko, by byli szczęśliwi. Nikt nie będzie zadowolony w przypadku słabego rezultatu, ale nie będziemy chcieli do tego dopuścić.

 

Jest świadomość, że przysporzył Pan wielki ból selekcjonerowi?

 

Robiłem wszystko, żeby tutaj się dostać. Miałem świadomość, że tylko dobrą grą w klubie, wynikami i golami mogę się tutaj dostać i udało mi się to zrealizować, z czego jestem bardzo szczęśliwy. Teraz celuję w wyjazd na mundial i wierzę w to, że uda się to zrealizować.

 

Jak Pan oceni pomysł trenera odnośnie tych zgrupowań? Pierwsza część regeneracyjna, a ta druga to już ta ciężka praca.

 

Na pewno jest to dobry pomysł. Przed nami długi okres bez żon i rodzin, dlatego teraz mamy czas by się zregenerować, oczyścić głowy i przygotować idealnie do mundialu.

 

Co się stało w końcówce sezonu ligowego z Brondby Kopenhaga?

 

Ciężko to logicznie wytłumaczyć. Mieliśmy wszystko we własnych rękach. Cztery mecze i pięć punktów przewagi, później tracimy punkty w niecodziennych okolicznościach. Jesteśmy rozczarowani tym wszystkim, ponieważ byliśmy bardzo blisko tytułu, o który walczyliśmy cały sezon. Mieliśmy dobre wyniki i świetną serię 32 spotkań bez porażki, jednak przyszła końcówka i wszystko się zepsuło. Jest to z pewnością duże rozczarowanie, ale pokazaliśmy, że mamy potencjał i będziemy walczyć w przyszłym sezonie po raz kolejny o mistrzostwo.

 

Cała rozmowa z Kamilem Wilczkiem w załączonym materiale wideo.