W tym roku "era Medyka" prawdopodobnie jednak dobiega końca. Także dlatego, że klub opuszcza coraz więcej dobrych piłkarek. I to nie tylko wybierają one zagranicę, jak Aleksandra Sikora, Katarzyna Daleszczyk (obie Brescia) czy Paulina Dudek (PSG).  Zmieniają także adresy w Polsce. Także na Sosnowiec i Lubelszczyznę. Wiele wskazuje na to, że po "erze Medyka" może zacząć się czas tego drugiego regionu. Za sprawą "Górniczek" z Łęcznej. Nowym Mistrzyniom Polski.

 

Piłkarki Medyka w meczu ostatniej ligowej kolejki chciały popsuć święto GKS-owi. Górnik miał już zapewniony pierwszy w historii żeńskiej sekcji tytuł (panowie grający w Nice 1.Lidze to zupełnie inny podmiot), ale mimo to nie pokpił sprawy, wiedząc, że po ostatnim gwizdku zaplanowano efektowną fetę. Wygrał 3-2, a zwycięską bramkę w końcówce zdobyła z rzutu karnego Emilia Zdunek. Zawodniczki z Konina straciły przez to nawet wicemistrzostwo Polski, bo z drugie pozycji na ostatniej prostej „strąciły” je dziewczyny Czarnych Sosnowiec. Klubu, który ma na swoim koncie największą liczbę dwunastu tytułów, ale ten ostatni uzyskany dawno, bo w 2000 roku. Teraz, po sukcesie męskiego Zagłębia i awansie do Ekstraklasy w Sosnowcu powody do dumy mają też tutejsi sympatycy żeńskiej odmiany futbolu. Tym bardziej, że zespół jest także w finale Pucharu. Wygrać nie będzie łatwo, bo Czarni, choć lepiej brzmiałoby pewnie "Czarne", na stadionie ŁKS-u w Łodzi zmierzą się właśnie z przejmującym miano hegemona w Polsce Górnikiem.

 

Drużynę z Łęcznej prowadzi pełen pasji i zaangażowania Piotr Mazurkiewicz. Kiedyś był zawodnikiem, ale jak to często bywa w przypadku przyszłych trenerów, doznał groźnej kontuzji. „Rozsypało” mu się kolano. Na co dzień jest również… sztygarem pracującym w kopalni. Ma na swoim koncie m.in. asystenturę na zapleczu Ekstraklasy u boku Tadeusza Łapy – oczywiście w  męskim Górniku. A teraz przez trzy lata montował ciekawą żeńską ekipę. Na Lubelszczyźnie gra już prawie połowa reprezentacji Polski, bo Agatę Guściorę, Dominikę Grabowską, Ewelinę Kamczyk, Gabrielę Grzywińską czy Sylwię Matysik powoływał już poprzedni selekcjoner kadry Wojciech Basiuk. To samo robi jego następca Miłosz Stępiński, który od tego roku sięga też po Dżesikę Jaszek. Po kontuzji Ewy Pajor może być ona ważnym elementem drużyny narodowej na mecz eliminacji Mistrzostw Świata ze Szkocją, bo gra na pozycji numer 9. Nie wiadomo czemu nominacji nie dostała bardzo kreatywna Zdunek.

 

Część dziewcząt przeniosła się do Łęcznej po przygodach w innych klubach, mając świadomość, że rodzi się tu coś ciekawego i jest szansa na wynik. Tym bardziej, że klub proponuje nie stypendia, a normalne kontrakty.

 

Ale i w Sosnowcu nadchodzi czas odrodzenia. Trener Grzegorz Majewski też wzmocnił swoją drużynę, która zaczęła być ciekawszym adresem niż „trzęsący” dotychczas żeńską piłką Konin. Zmienniczka w kadrze Katarzyny Kiedrzynek - Anna Szymańska, to prawdopodobnie najlepsza bramkarka grająca w Polsce. Jej śladem poszła też inna „biało-czerwona” związana do niedawna z Medykiem, Dagmara Grad. Z Wrocławia przeprowadziła się Marta Cichosz i strzeliła 15 goli. Choć przy wyniku Kamczyk (35) nie brzmi to może za dobrze, to w czwartek trzeba będzie na nią zwrócić uwagę. Dziewczyna jest bardzo pewna siebie i już chciałaby otrzymać powołanie do reprezentacji, ale spokojnie. Jutro okaże się, czy przy doświadczonych Guściorze i Natasze Górnickiej będzie w stanie te aspiracje potwierdzić. Obserwować ją będą z naszego studia Miłosz Stępiński, a ze stanowiska komentatorskiego Joanna Tokarska, która zagrała w trzech finałach Pucharu Polski w barwach ”Czarnych” i żadnego nie przegrała. Poprzeczka nie będzie zawieszona najniżej…

 

Transmisja meczu finałowego Pucharu Polski kobiet: Górnik Łęczna - Czarni Sosnowiec w Polsacie Sport Extra od godziny 17:30. Przedmeczowe studio rozpocznie się o 16:30.