Oficjalnie wrocławskie zawody mają nazwę Monster Energy FIM Speedway of Nations i stąd też fani czarnego sportu mieli wątpliwości, czy rzeczywiście będą to mistrzostwa świata par, czy jedynie kolejne zawody rozgrywane akurat w takiej formule. Wątpliwości rozwiał dyrektor zarządzający BSI Speedway Torben Olsen.

 

„Potwierdzam, że Monster Energy FIM Speedway of Nations to mistrzostwa świata FIM, które dzięki nowemu formatowi pozwalają nam zaangażować do rywalizacji więcej narodów. To nie tylko więcej narodów, to także większa konkurencja i ciekawa rywalizacja. To będzie bardzo ekscytujące zobaczyć, która drużyna odbierze medale w sobotę we Wrocławiu i kto zostanie pierwszym w historii FIM mistrzem świata w nowym formacie” – zakomunikował Duńczyk.

 

Formuła jest nowa i podobna to tego, co kibice oglądali rok temu podczas igrzysk sportów nieolimpijskich The World Games, a różnica polega na tym, że wtedy jeżdżono przez jeden dzień, a teraz będą dwa dni finałowe. Zespół, który po piątkowym i sobotnim ściganiu będzie miał najwięcej punktów awansuje do finału, a ekipy z pozycji dwa i trzy stoczą baraż, którego zwycięzca pojedzie o złoto. Wygrani w wielkim finale zostaną mistrzami świata.

 

Zmieniona została również formuła powołania żużlowców do drużyn. Nadal są to dwaj zawodnicy i jeden rezerwowy, ale ten trzeci nie może mieć więcej niż 21 lat. Na przykład w przypadku Polski jest to młodzieżowiec Betard Sparty Wrocław Maksym Drabik.

 

Walka o miano najlepszej pary na żużlu na świecie wraca tym samym do kalendarza po 25 latach. Ostatni raz w tej formule o złoto walczono w 1993 roku w Vojens. Najlepsi wówczas okazali się Szwedzi, przed parą Stanów Zjednoczonych i Danii, a Polska zajęła piąte miejsce. Świetnie wówczas spisał się Tomasz Gollob, który zdobył 15 punktów i był to cały dorobek punktowy biało-czerwonych.

 

Teraz powinno być zdecydowanie lepiej, bo polska para Janowski – Dudek należy do faworytów. Pierwszy z nich doskonale zna wrocławski tor, bo na co dzień broni barw miejscowego Betardu, a drugi to aktualny indywidualny wicemistrz świata. Silni na pewno będą również Szwedzi, którzy wygrali półfinałowe zawody w Manchesterze, Australijczycy i Rosjanie, którzy do finału dostali się zwyciężając w Teterow.

W całej historii mistrzostw świata par na żużlu najwięcej medali zdobyli Duńczycy (17) i aż osiem razy stawali na najwyższym stopniu podium. Dorobek Polski jest skromny, bo to jeden złoty krążek wywalczony w 1971, kiedy w Rybniku Andrzej Wyglenda i Jerzy Szczakiel okazali się lepsi m.in. od słynnej pary Nowozelandczyków – Ivan Mauger i Barry Briggs oraz dwa srebrne i trzy brązowe.

 

W przeciwieństwie do zawodów międzynarodowych w Polsce mistrzostwa par są rozgrywane nieprzerwanie od 1974 roku. W klasyfikacji medalowej prowadzi Polonia Bydgoszcz, która ma na koncie 11 złotych medali, ale najwięcej razy na podium stawali żużlowcy Stali Gorzów, bo aż 22. Aktualnym mistrzem Polski jest zespół Betardu, który podczas niedawnych zawodów w Ostrowie Wielkopolskim tworzyli żużlowcy, którzy będą w piątek i sobotę ścigali się na Stadionie Olimpijskim – Janowski i Drabik.

 

Podczas ścigania we Wrocławiu każda reprezentacja będzie występować z przypisaną literą. W piątek biało-czerwoni będą jeździli jako zespół B, a w sobotę C. Ma to znaczenie w ustaleniu kolejności rywalizacji poszczególnych par. I tak już wiadomo, że Polacy pojadą w piątek w pierwszym biegu otwierającym cały turniej, a ich rywalem będzie Australia.

Składy:
 
 Australia: Janson Doyle, Max Fricke i Jaimon Lidsey 
 Polska: Patryk Dudek, Maciej Janowski i Maksym Drabik 
 Niemcy: Kai Huckenbeck, Martin Smolinski i Michael Hartel 
 Dania: Michael Jepsen Jensen, Kenneth Bjerre i Fredrik Jakobsen 
 Wielka Brytania: Tai Woffinden, Craig Cook i Robert Lambert 
 Szwecja: Fredrik Lindgren, Antoni Lindback i Joel Kling 
 Rosja: Artiem Laguta, Emil Sajfutdinow i Gleb Czugunow