Widzieliśmy go m.in. podczas legnickiego Elite Round U17 - ostatniej – niestety nieudanej walce polskich piłkarzy o Mistrzostwa Europy tej kategorii wiekowej w Anglii.


Bożydar Iwanow: Pochodzisz ze sportowej rodziny. Twój ojciec pracuje zresztą w roli trenera w Ruchu Chorzów…

 

Mateusz Bogusz: Nie tylko tata był sportowcem. Także babcia grała w piłkę, tyle że ręczna. Mama też. Obie zresztą w tym samy klubie, w Zgodzie Ruda Śląska. Ojciec był prawym obrońcą w Wawelu Wirek. A dziś zatrudniony jest w roli szkoleniowca w Akademii „Niebieskich”.

 

Często dzieci byłych sportowców mają trudniej, bo wymagania i oczekiwania są większe. U ciebie też tak było?

 

Właśnie nie. Wspierali mnie, zachęcali do sportu. Pomagali bo wiedzieli na czym to polega. Chodziłem na ligowe mecze mamy, ale nikt nie namawiał mnie na „handball”. Tata jest na każdym moim występie przy Cichej, czasem wybierze się i na wyjazd. Nie przeszkadza mi to. Wręcz przeciwnie.

 

Trenerzy chwalą twoje umiejętności techniczne. To wrodzona czy wyuczona cecha?

 

Od małego nad tym pracowałem. Szkoliłem się od czwartej klasy podstawówki. Przyjęcie, podanie, żonglerka. W tym się doskonaliłem.

 

Czyli jesteś piłkarzem wybitnie do ofensywy?

 

Nie tylko. W miarę upływu czasu trenerzy zauważyli, że coraz lepiej prezentuje się także w grze obronnej.

 

To dobrze, bo na pozycji numer 10 do gry w reprezentacjach młodzieżowych kandyduje przede wszystkim Sebastian Szymański.

 

Byłem niedawno na konsultacji w Bydgoszczy, obu reprezentacji, zarówno U-20 jak i U-21. Zagrałem pierwsze trzydzieści minut w tej pierwszej. Bardziej jako „ósemka” i „szóstka”. Wyżej grał Dawid Kopacz z Borussii Dortmund, który tego co wiem przenosi się do Stuttgartu. To była da mnie pierwsza konsultacja, wkrótce czekają nas mecze towarzyskie, więc będzie można coś więcej powiedzieć na ten temat.

 

Podobno już przyglądało ci się Napoli?

 

Jak trenerem Ruchu był Juan Rocha namawiali mnie na przyjazd na testy. Szkoleniowiec się nie zgodził. Mówił, że jestem potrzebny drużynie.

 

Żałujesz?

 

To się jeszcze okaże.

 

Nie za wcześnie na takie próby?

 

Nie wiem. Teraz się nad tym nie zastanawiam. Dopiero zakończyliśmy przykry dla nas sezon. Będziemy myśleć co dalej. Z rodzicami i menedżerem. Z Ruchem związany jestem rocznym kontraktem.