Nikt nie wątpił, że nazywany "królem Paryża" i broniący tytułu Nadal dotrze do finału. W drodze do niego 32-letni zawodnik stracił zaledwie seta. Była to pierwsza przegrana przez niego partia na kortach im. Rolanda Garrosa od 2015 roku.

Żaden inny tenisista nie triumfował w singlu tyle razy co Hiszpan we French Open. W liczonej od 1968 roku Open Erze nikomu nie udało się też zwyciężyć 10-krotnie w jednej imprezie wielkoszlemowej.

Słynny zawodnik z Majorki w styczniu nabawił się kontuzji biodra, która nie tylko zmusiła go do kreczu w ćwierćfinale Australian Open, ale także wyeliminowała go z gry aż do kwietnia. Wrócił do rywalizacji na swoje ulubione korty ziemne i zrobił to w efektownym stylu - zwyciężył w obu meczach w ramach ćwierćfinału Pucharu Davisa i triumfował w turniejach ATP w Monte Carlo, Barcelonie i Rzymie. Zaliczył tylko jedno potknięcie - w maju odpadł w ćwierćfinale imprezy w Madrycie. Wówczas lepszy od niego okazał się... Thiem. Zrewanżował się tym samym faworytowi za kwietniową porażkę w ćwierćfinale zawodów w Monako.

Austriak - jak mało kto - może pochwalić się aż trzema zwycięstwami nad Nadalem. Łącznie zmierzyli się dziewięć razy, za każdym razem na "mączce". Dwa z tych pojedynków miały miejsce w Paryżu. Zarówno cztery lata temu w drugiej rundzie, jak i w półfinale ubiegłorocznej edycji górą był tenisista z Półwyspu Iberyjskiego, który oddał rywalowi w obu przypadkach po siedem gemów.

Półfinał był dotychczas najlepszym wynikiem Thiema w Wielkim Szlemie i zanotował go właśnie we French Open - dotarł do tego etapu w dwóch poprzednich edycjach French Open. Lider światowego rankingu w decydującym meczu zawodów tej rangi wystąpi po raz 24.

24-letni Austriak w tym sezonie w stolicy Hiszpanii dotarł do finału, a tuż przed przenosinami do Paryża wygrał turniej w Lyonie.

Niedzielny pojedynej z udziałem Nadala i Thiema rozpocznie się o godz. 15. Wcześniej - o 12. - na kort wyjdą dwa najlepsze w tej edycji kobiece deble - rozstawione z "szóstką" Czeszki Katerina Siniakoca i Barbora Krejcikova oraz Japonki Eri Hozumi i Makoto Ninomiya.