Choć walka była bardzo krótka, to były mistrz królewskiej kategorii dobitnie pokazał różnicę między nim a Pudzianowskim. Na początku dobrze kontrolował dystans, świetnie okopał wykroczną nogę przeciwnika, a kiedy ten zdecydował się na obalenie, to świetnie je wybronił i po chwili znalazł się w pozycji dominującej. Stamtąd szybko znalazł poddanie, a konkretnie kimurę.

 

Pudzianowski odklepał bardzo szybko, a Bedorf mógł zacząć radość po długim rozbracie od oktagonu. Po zwycięstwie przyznał, że zamierza odzyskać utracony w 2016 roku pas wagi ciężkiej. Jak jednak dodał w rozmowie z dziennikarzami po gali, chciał nieco inaczej zakończyć ten pojedynek.

 

- Brakowało dosłownie 15 sekund, bym zadał high kicka, bo nie bez kozery cały czas lewą nogą rozbijałem jego wewnętrzne udo. Tylko i wyłącznie po to, by zadać prawą nogą cios kończący. Nie zdążyłem, bo Mariusz poszedł w parter i w parterze udało się tę walkę wygrać. Chciałem zadać jeszcze takie dwa soczyste kopnięcia i od razu zadać cios na głowę - powiedział.

 

Skrót walki Bedorf - Pudzianowski w załączonym materiale wideo.