Cieszy fakt, że ów przyjemność ze śledzenia naszych orłów czerpie ponownie duża rzesza kibiców. Skoro na rozgrywany o mało przyjaznej porze (czwarta nad ranem) mecz z Bułgarią budzi się blisko ćwierć miliona kibiców, a kolejne 400 tysięcy czeka kilka godzin, by w powtórce zobaczyć sukces Polaków, to znak, że wiara wróciła.

 

Heynen kroczy własną drogą

 

Na sześć spotkań przed zakończeniem pierwszej fazy rozgrywek szkoleniowiec naszej reprezentacji dał już szansę szesnastu zawodnikom, w tym czterem absolutnym debiutantom (Bartosz Kwolek, Michał Żurek, Damian Schulz, Marcin Komenda). Już udowodnił, że mamy dużą grupę siatkarzy na równym wysokim poziomie. Belg kroczy wytyczoną przez siebie drogą i nawet olbrzymia szansa awansu do finałowego turnieju nie powoduje nerwowych ruchów i personalnych zmian. Niemal wszystko przebiega według naszkicowanego kilka miesięcy wcześniej scenariusza.

 

W Chicago szykuje się najtrudniejszy turniej

 

Serbia, Iran i Stany Zjednoczone to przeciwnicy, z którymi zmierzymy się w USA. Oczywiście, w porównaniu do rywalizacji w Osace w naszym składzie ponownie są zmiany. Do zespołu dołączyli Jakub Kochanowski, Maciej Muzaj, Bartosz Kurek, Mateusz Mika i Kacper Piechocki.

 

Pierwszy raz zagramy zatem bez podstawowego libero Pawła Zatorskiego. Michał Żurek i Kacper Piechocki muszą zatem udowodnić, że Paweł ma godnych następców. Żurek już dostał szansę w meczu z Niemcami, ale w jego trakcie został zmieniony. Na ataku zabraknie Dawida Konarskiego i Łukasza Kaczmarka, którzy na tej pozycji spisywali się najlepiej. Muzaj dostał szansę w meczu z Niemcami, ale zagrał słabo, a Kurek potrzebuje jeszcze czasu, aby dojść do formy. Wydaje się, że z całej trójki to Schulz prezentuje najlepszą dyspozycję.

 

Cieszy forma naszych przyjmujących. Kwolek to prawdziwe reprezentacyjne odkrycie. W swoim debiutanckim sezonie gra równo i pewnie. W Japonii kapitalnie wypełnił lukę po Michale Kubiaku. Trwa walka między Bartoszem Bednorzem a Arturem Szalpukiem. Wydaje się, że na ten moment Artur ma większe zaufanie w oczach selekcjonera. Bartosz dalej będzie jednak dostawał swoje szanse. Zagrał bardzo dobry mecz z Japonia. Serbia, Stany Zjednoczone i Iran to jednak zespoły z zupełnie innej sportowej półki. Do Ameryki poleciał także Mika. Nie spodziewam się jednak, aby mógł zagrać. Ostatnio dłużej się leczył niż trenował. Wydaje się, że Mateusz wypełni jedynie regulaminowy obowiązek. W zespole musi być sześciu zawodników, którzy występowali w igrzyskach olimpijskich (Drzyzga, Łomacz, Bieniek, Bednorz, Mika, Kurek).

 

Wszystkiego najlepszego trenerze

 

Trener naszej reprezentacji 12 czerwca obchodzi 49. urodziny. Życzę zatem zdrowia i sukcesów trenerze. Na urodzinowym torcie widzę trzy świeczki... Serbia, Stany Zjednoczone i Iran... oby udało się je "zdmuchnąć".