Tomasz Lorek: Szwecja jest bardzo bogatym w tradycje i pożądanym krajem jeśli chodzi o żużel. Wielu świetnych zawodników takich jak Anders Michanek, Ove Fundin, Tony Rickardsson, Andreas Jonsson i można byłoby jeszcze długo wymieniać. Kim Nilsson jest kolejnym zawodnikiem, który zrobi kroczek na drabince i będzie kolejną gwiazdą?.

 

Kim Nilsson: Miejmy taką nadzieję. Z tego też powodu zdecydowałem się na zmianę moich planów w tym roku i zamieniłem ligę angielską na ligę polską. Do tej pory to wszystko nie układało się w wymarzony dla mnie sposób, ale wreszcie zadebiutowałem. Przede mną jeszcze wiele nauki. Kiedy startujesz w kraju w którym jest wiele odmiennych torów, zupełnie inne ustawienia motocykli oraz różniąca się pogoda – to wymaga nauki. Dlatego cieszę się, że tu jestem.

 

Dla ciebie jazda w Gdańsku była więc lekcją, ponieważ nigdy nie startowałeś tutaj? Oglądałeś tylko ten tor w telewizji?

 

Byłem związany kontraktem z Gnieznem w 2014 roku. Wówczas odjechałem trzy spotkania. Dwa w Gnieźnie i jedno bodajże w Łodzi. Nigdy nie byłem w Gdańsku, więc tak jak już wspomniałem, muszę się sporo uczyć. To ważne dla mojego rozwoju.

 

Jeździłeś także w Anglii w barwach Lakeside Hammers. To był dla ciebie ważny okres w kontekście nauki?

 

Oczywiście. W przeszłości startowałem na wielu domowych torach, które miały małą geometrię. Z tego też powodu zdecydowałem się na starty w Polsce, ponieważ zawsze byłem lepszy na małych torach, nawet jeżeli stratowałem równie dobrze na dużych owalach. Krótki tor jest idealny dla mojego stylu, który potrzebuję nieco zmienić. Muszę częściej jeździć na większych torach.

 

Uddevalla jest bardzo popularnym torem motocrossowym w Szwecji. Próbowałeś jazdy na motocrossie i dlaczego zdecydowałeś się na speedway?

 

Muszę obwinić za to mojego tatę i być może też mojego dziadka. Na początku trenowałem motocross, ponieważ mój ojciec nie miał pomysłu gdzie mógłbym trenować żużel na motocyklach o pojemności 80cc. Nigdzie w pobliżu nie było możliwości jazdy na żużlu, toteż postawiliśmy na motocross, który uprawiałem do momentu, w którym przeniosłem się na motocykl żużlowy o pojemności 125cc, a następnie w wieku 16 lat zdałem licencję na 500cc. Od tego się zaczęło.

 

Zakładam, że nie było dla Kima Nilssona innej opcji niż żużel i zostanie np. legendą hokeja jak Peter Forsberg?

 

Nie bardzo. Co prawda lubię jazdę na nartach po górach, ale to wszystko.

 

Peter Karlsson miał zwyczaj uprawiać Vasaloppet (długodystansowy bieg narciarski). Też tego próbowałeś?

 

Myślałem o tym wielokrotnie, ale zawsze kiedy odbywa się ten wyścig zbliża się sezon żużlowy (początek marca) i to koliduje z moimi planami. Ograniczę się tylko do treningów.

 

Mark Loram, IMŚ z 2000 roku w okresie wakacyjnym parał się różnymi profesjami, tak samo Kim Nillson w wolnych chwilach może uprawiać narciarstwo oprócz żużla.

 

Lepiej nie. Wolę pojeździć sobie trochę na motocrossie i połączyć to z jazdą na nartach, ale i tak poświęcam minimum piętnaście godzin dziennie na żużel, aby stać się lepszym zawodnikiem. Z tego żyję i na tym się skupiam na sto procent.

 

Widząc świetne rozgrywki Speedway of Nations, menadżer Szwecji Morgan Andersson może wpisać twoje nazwisko do notesu i powołać cię do reprezentacji na kolejne edycje?

 

Tak mi się wydaje. Mam taką szansę. W 2014 roku stratowałem w barażach DPŚ w Bydgoszczy i to było dla mnie wielkie doświadczenie. Chciałbym ponownie trafić do reprezentacji Szwecji.

 

Czy na twojej ścianie wisi plakat Tony’ego Rickardssona? Leigh Adamsa? A może innego zawodnika?

 

Oczywiście Tony jest jedną z największych żużlowych osobistości, to nie ulega wątpliwości. Tony od czasu do czasu zjawia się na meczach Masarny Avesta i podpowiada nam. To coś wielkiego mieć kogoś takiego u boku. Zależy mu bardzo, aby pomagać innym szwedzkim żużlowcom. Powiedziałbym, że Tony to raz, a tym drugim jest Greg Hancock.

 

Cudownie. Były zawodnik Piraterna Motala.