Antoine Griezmann (Francja)

 

Liczba gwiazd w kadrze wyselekcjonowanej przez Didiera Deschampsa może przyprawić o zawrót głowy. Wystarczy wspomnieć, że zdobywca mistrzostwa świata z roku 1998 pozostawił w domu takich piłkarzy jak Anthony Martial, Kingsley Coman czy Adrien Rabiot. "Trójkolorowi" pragną powtórzyć sukces sprzed równo dwudziestu lat, a biorąc pod uwagę zmienność formy prezentowanej przez nich na ostatnich mundialach, szansa na powtórzenie historycznego rezultatu powinna być spora.

 

Jedną z głównych postaci nafaszerowanej indywidualnościami kadry Francji jest Griezmann, który dwa lata temu, z sześcioma trafieniami, zgarnął tytuł króla strzelców mistrzostw Europy. Napastnik Atletico Madryt w minionym sezonie strzelił 29 goli w 49 meczach, a w związku z jego świetną formą coraz częściej mówi się o tym, że w następnym sezonie zobaczymy go w koszulce FC Barcelona. Griezmann wysoką formę udowodnił również w sparingu z podopiecznymi Roberto Manciniego (3:1), w którym wpisał się na listę strzelców pewnie wykonując rzut karny.

 

Liczba goli w reprezentacji: 20.

 


Kylian Mbappe (Francja)

 

Choć największą gwiazdą w ekipie Deschampsa jest Griezmann, to za najbardziej utalentowanego i perspektywicznego zawodnika należy uznać Mbappe. Dwa lata temu siedemnastoletni wówczas Kylian zrobił prawdziwą furorę w pierwszej drużynie AS Monaco, dzięki czemu błyskawicznie zgłosiło się po niego Paris Saint-Germain, do którego po wielu perturbacjach odszedł za okrągłe 180 mln euro. Stał się tym samym drugim najdroższym piłkarzem świata, uznając wyższość w tym aspekcie swojego klubowego kolegi Neymara (222 mln euro).

 

Razem z nim oraz Edinsonem Cavanim szybko stworzył tercet "Muszkieterów", na widok którego obrońcom rywali często uginały się nogi. Na przestrzeni 46 spotkań w ostatnim sezonie Mbappe strzelił 21 goli a także popisał się 16 asystami i choć na mundialu zagra po raz pierwszy, to jego statystyki pozwalają postrzegać go jako potencjalnego bohatera rosyjskiej imprezy. Warto dodać, że to właśnie on zdobył bramkę na wagę remisu w ostatnim sprawdzianie Francuzów przed mistrzostwami, w którym jego drużyna podejmowała reprezentację USA (1:1).

 

Liczba goli w reprezentacji: 4.

 

 

Thomas Müller (Niemcy)


Mistrzostwa świata 2018 będą dla Müllera trzecimi w jego piłkarskim CV. Mimo że minony sezon nie był najlepszym w wykonaniu gracza Bayernu Monachium (15 goli w 45 meczach przy np. 32 bramkach w 49 meczach w sezonie 2015/2016), to boiskowa inteligencja a także wszędobylskość "raumdeutera" (niem. badacz przestrzeni) tworzy z niego niesamowicie wartościowy element układanki Joachima Löwa. Wystarczy powiedzieć, że na dwóch poprzednich mundialach zdobył on po 5 bramek, zdobywając koronę króla strzelców w RPA (razem z Davidem Silvą, Wesley Sneijderem i Diego Forlanem) i ustępując jedynie miejsca Jamesowi Rodriguezowi w Brazylii.

 

Müller jest piłkarzem niezwykle ciężkim do upilnowania, czego wyraz dał m.in. w marcowym meczu towarzyskim z Hiszpanią (1:1). Jego ciągłe zmienianie pozycji nie tylko przysparza mu wielu okazji strzeleckich, ale również tworzy więcej przestrzeni partnerom, dzięki czemu Löw nie zrezygnuje raczej prędko z usług 28-letniego zawodnika.

 

Liczba goli w reprezentacji: 38.

 


Timo Werner (Niemcy)


W przypadku Müllera i Wernera nie sposób nie odnaleźć podobieństwa do relacji Griezmanna i Mbappe. 22-letni Werner nie jest z pewnością najbardziej doświadczonym zawodnikiem w talii selekcjonera reprezentacji Niemiec, ale ze względu na talent do zdobywania bramek może okazać się jednym z "czarnych koni" wyścigu po koronę króla strzelców tegorocznego mundialu.

 

Werner ma za sobą udany sezon w barwach RB Lipsk (21 goli w 45 spotkaniach), a ze względu na fakt, że jego drużyna narodowa jest jednym z faworytów do wywalczenia w Rosji mistrzowskiego tytułu, to właśnie jemu może przypaść w udziale chwała częstego wpisywania się na listę strzelców.

 

Liczba goli w reprezentacji: 8.

 


James Rodriguez (Kolumbia)


W zestawieniu nie mogło zabraknąć Kolumbijczyka, gdyż to właśnie on był najbardziej efektywnym strzelcem na ostatnich mistrzostwach świata. Jego drużyna dotarła do ćwierćfinału a 22-letni wówczas James wpisywał się na listę strzelców w każdym z pięciu spotkań, ostatecznie zamykając licznik na sześciu trafieniach. W dodatku za spektakularnego gola w meczu 1/8 finału przeciwko Urugwajowi został on nagrodzony nagrodą im. Ferenca Puskasa dla zdobywcy najładniejszej bramki w sezonie!

 

 

Za Jamesem będzie przemawiało również to, że po dość nieudanej przygodzie w Realu Madryt zawodnik odżył na wypożyczeniu w Bayernie, w którym mógł z reguły liczyć na regularną grę. Zaufanie jakim obdarzyli go Carlo Ancelotti oraz przede wszystkim Jupp Heynckess spowodowało, że na przestrzeni 39 spotkań strzelił 8 goli oraz zaliczył 14 asyst. Przez ostatnie cztery lata Kolumbijczyk z pewnością dojrzał również pod względem piłkarskim, więc nie sposób pominąć go przy wskazywaniu potencjalnych bohaterów rosyjskiego mundialu.

 

Liczba goli w reprezentacji: 21.

 


Harry Kane (Anglia)


"Synowie Albionu" przyzwyczaili już kibiców, że mimo wielkich oczekiwań z reguły zawodzą na turniejach najwyższej rangi. Po jedynym w swojej historii sięgnięciu po "Złotą Nikę" w 1966 roku, ich najlepszym wynikiem było wielokrotne dojście do ćwierćfinałów mistrzostw świata. Ostatni raz sztuki tej dokonali w 2006 roku, jednak już udział Anglików w ostatniej imprezie największego kalibru zakończył się totalną klapą. Po bezbramkowym remisie z Kostaryką oraz dwóch porażkach 1:2 z Włochami i Urugwajem podopieczni Roya Hodgsona nie wyszli nawet z grupy.

 

Receptą na ich niemoc na ostatnim mundialu mają być tacy zawodnicy jak Dele Alli, Marcus Rashford czy przede wszystkim Harry Kane. Ten ostatni jest zresztą piłkarzem o najwyższej wartości, zdaniem CIES Football Observatory, wśród wszystkich obecnych na mundialu (201 milionów euro). To właśnie 24-latek może pochwalić się jednym z najlepszych bilansów strzeleckich w ostatnim sezonie. W 48 spotkaniach w barwach Tottenhamu Hotspur strzelił bowiem 41 goli i tylko 5 razy asystował przy trafieniach klubowych kolegów, co dodatkowo może świadczyć o jego bezkompromisowości.

 

Liczba goli w reprezentacji: 13.

 


Romelu Lukaku (Belgia)


Reprezentacja Belgii jest stawiana w roli tej, która może poważnie zamieszać w końcowej klasyfikacji. "Czerwone Diabły" dały już o sobie znać cztery lata temu, gdy jako młoda drużyna dotarły do ćwierćfinału brazylijskiego mundialu. Teraz ich piłkarze dojrzeli, są jeszcze bardziej pewni siebie, a oczekiwania kibiców proporcjonalnie wzrosły. Szczególnie po tym, jak prowadzony przez Roberto Martineza zespół jako pierwszy zagwarantował sobie udział w finałach tegorocznych mistrzostw świata.

 

Jednym z głównych aktorów obsadzonej gwiazdami europejskiego futbolu drużyny będzie z pewnością Lukaku, a fakt, że w grupie przyjdzie im się zmierzyć ze skazywanymi na pożarcie ekipami Panamy i Tunezji może poskutkować rozwiązaniem przez napastnika worka z golami już na samym początku rywalizacji. Zwłaszcza, że Belg legitymuje się strzeleniem 27 goli w trakcie zakończonego niedawno sezonu, a w rozgrywanych od listopada 2017 roku 6 meczach towarzyskich wpisał się na listę strzelców... 8 razy!

 

Liczba goli w reprezentacji: 36.

 


Neymar (Brazylia)


Po największym w historii blamażu najbardziej utytułowanej reprezentacji świata, i to w dodatku na ich własnej ziemi (porażka 1:7 z Niemcami w półfinale MŚ 2014), kibice Canarinhos z niecierpliwością oczekują aż ich piłkarze utrą nosa rywalom przy pierwszej nadarzającej się ku temu okazji. Ich oczy zwrócone są w kierunku wracającego po kontuzji Neymara, który ze względu na złamaną kość śródstopia ominął większość meczów PSG od początku marca. W dwóch ostatnich meczach kontrolnych Brazylijczyków 26-latek potwierdził jednak, że z grą w piłkę jest u niego jak z jazdą na rowerze, aplikując po jednym trafieniu drużynom Chorwacji oraz Austrii.

 

Mimo opuszczenia końcówki sezonu Neymar może się również pochwalić korzystnym bilansem bramkowym, gdyż w 30 meczach w barwach paryżan strzelił 28 goli. Niewykluczone, że blask reflektorów skradnie mu jednak Gabriel Jesus, który ze względu na występowanie na pozycji nr "9" może mieć więcej okazji do pokonania bramkarzy rywali.

 

Liczba goli w reprezentacji: 55.

 


Edinson Cavani (Urugwaj)


Również trzeciego z muszkieterów z Parc des Princes nie sposób bagatelizować w kontekście rywalizacji o koronę króla strzelców. Zwłaszcza, że to on był najbardziej efektywnym napastnikiem PSG w ostatnim sezonie, aż 40 razy pakując piłkę do siatki w trakcie 48 meczów. W dodatku, w ostatnich 5 sparingach strzelił trzy gole, będąc tym samym najbardziej bramkostrzelnym napastnikiem swojego kraju, który w 1930 roku sięgnął po pierwszy tytuł mistrza świata.

 

Teoretycznie korzystne dla graczy Oscara Tabareza może być to, że niewiele osób wskazuje jego drużynę jako faworyta imprezy. Brak wygórowanych oczekiwań i zbędnej presji może pomóc piłkarzom "La Celeste" w sprawieniu niespodzianki, na którą ich przecież stać. Ekipa z Południowej Ameryki posiada bowiem wartościowych graczy w każdej formacji, a o jej sile w ofensywie będą świadczyć Luis Suarez oraz "El Matador". Czy któryś z nich powtórzy wyczyn Diego Forlana z RPA, który został wówczas wybrany MVP turnieju? Przekonamy się już niebawem.

 

Liczba goli w reprezentacji: 42.

 


Lionel Messi (Argentyna)


Z pewnością nie tylko kibice "Albiceletes" cieszą się z tego, że "argentyńska telenowela" dobiegła końca i Messi zdecydował się na powrót do reprezentacji swojego kraju. Zdobywca pięciu "Złotych Piłek" a także strzelec 45 goli w 54 meczach minionego sezonu odłożył na bok dumę oraz opanował frustrację i w rezultacie będzie stanowił główną nadzieję Argentyńczyków na ponowne dotarcie do mundialowego finału.

 

Zwłaszcza, że w ostatnim sparingu przeciwko Haiti popisał się hat-trickiem, a strzelenie przez niego trzech goli w ostatnim meczu eliminacji zagwarantowało przecież jego drużynie wywalczenie rzutem na taśmę awansu na mistrzostwa. Przesądni spośród podopiecznych Jorge Sampaolego mogą traktować ten fakt jako dobry omen.

 

Zdecydowanie mniej optymistycznie wyglądał za to przedostani mecz towarzyski, w którym Argentyńczycy zostali rozjechani przez Hiszpanów 1:6. Dodatkową rysę na szkle może również stanowić fakt nie powołania na rosyjski turniej króla strzelców Serie A - Mauro Icardiego, który zalazł za skórę rządzącemu szatnią swojej drużyny Messiemu.

 

Liczba goli w reprezentacji: 64.

 


Cristiano Ronaldo (Portugalia)

 

Mistrzostwa świata 2018 mogą być czwartymi i zarazem ostatnimi w karierze "CR7". Po sięgnięciu po raz trzeci z rzędu po Puchar Europy Portugalczyk zapowiedział co prawda odejście z Santiago Bernabeu, jednak przez najbliższy miesiąc jego myśli będą już tylko przy osiągnięciu kolejnego sukcesu z reprezentacją. Tym było wywalczenie dwa lata temu mistrzostwa Europy, do którego zespół z Półwyspu Iberyjskiego chciałby teraz z pewnością dorzucić dobry występ na mundialu.

 

Szansa na to jest realna, gdyż Portugalia dysponuje wieloma świetnymi piłkarzami w każdej formacji, takimi jak: Rui Patricio, Pepe, Nelson Semedo, Joao Moutinho, Bernardo Silva czy wreszcie Ronaldo, który w barwach "Królewskich" strzelił w minionym sezonie 44 gole w 44 meczach. 33-letni skrzydłowy z pewnością będzie niesamowicie zmotywowany, by po przeciętnym w jego wykonaniu finale Ligi Mistrzów pokazać się ogólnoświatowej opinii z jak najlepszej strony.

 

Liczba goli w reprezentacji: 81.

 

 

Robert Lewandowski (Polska)

 

Stadiony wypełnione po brzegi, żywiołowy doping polskich kibiców i Robert Lewandowski raz po raz mijający obrońców rywali i zapisujący na swoim koncie kolejne trafienia... Choć brzmi to jak najśmielsze marzenie, to wydaje się, że nie jest ono tak bardzo odległe, jak mogłoby się wydawać. "Lewy" sam przyznaje, że jego obecna dyspozycja jest o wiele lepsza niż przed Euro 2016, na którym strzelił tylko jednego gola, a wiele pracy wykonywał w środku pola, cofając się i pomagając kolegom z drugiej linii.

 

Wówczas największy gwiazdor naszej reprezentacji był jednak znużony trudami sezonu, a w obecnym Jupp Heynckess dawał mu zdecydowanie więcej szans na odpoczynek, niż miało to miejsce za czasów Pepa Guardioli. W celu odciążenia "RL9" na Allianz Arenę ściągnięto zresztą Sandro Wagnera, którego Joachim Löw nie uwzględnił w składzie "Die Adler".

 

Mimo mniejszej liczby występów niż w poprzednim sezonie Lewandowski zdołał wpisać się na listę strzelców 41 razy w 48 meczach, po raz kolejny zgarniając tytuł króla strzelców Bundesligi. Swoją doskonałą formę udowodnił również w dwóch ostatnich meczach towarzyskich, w których strzelił pięknego gola Chile (2:2) a także zdobył dwie pierwsze bramki z Litwą (4:0). Na uwagę szczególnie zasługuje drugie trafienie, bowiem po raz kolejny udowodnił on, że możemy liczyć na niego w kontekście wykonywania stałych fragmentów gry. Teraz możemy już tylko mieć nadzieję, że rosyjski mundial będzie dla Lewandowskiego turniejem życia i pomoże on drużynie dojść jak najdalej.

 

Liczba goli w reprezentacji: 55.