„Marzy nam się udział w Lidze Mistrzów, mamy nadzieję, że trafimy ponownie do grup A lub B, ale jak się nie uda, to będziemy się cieszyć z C lub D. W poprzednim sezonie Montpellier udowodniło, że można wygrać rozgrywki, nie będąc w grupie A i B” – powiedział PAP prezes SPR Wisła Płock Adam Wiśniewski.

Orlen Wisła gra w Lidze Mistrzów nieprzerwanie od pięciu sezonów. Pierwszy raz znalazła się w gronie najlepszych europejskich drużyn w sezonie 2013/2014, po wygraniu dwumeczu kwalifikacyjnego z Montpellier. Wtedy trenerem zespołu był Manolo Cadenas, z którym zespół trzykrotnie awansował z fazy grupowej do TOP 18.

Po odejściu Hiszpana płocką drużynę przejął Piotr Przybecki, w dwóch sezonach jego współpracy z Orlen Wisłą, zespół zakończył przygodę z Ligą Mistrzów na fazie grupowej.

W poniedziałek EHF ogłosi, czy Orlen Wisła zagra szósty raz z rzędu w Lidze Mistrzów.

„Mamy nadzieję, że znajdziemy się w tej prestiżowej grupie europejskich zespołów, które grać będą wśród 28 ekip. Na razie 22 miejsca w tej grupie zostały rozdane. Na sześć ostatnich aplikacje złożyło 12 klubów. Szanse oczywiście mamy, ale to EHF zadecyduje, które kluby znajdą się na tej liście” – tłumaczy prezes.

W ostatnich sezonach Orlen Wisła grała w grupie A. Zdaniem Wiśniewskiego, szanse na kolejny rok w grupie A lub B są bardzo duże.

„Ale to nie znaczy, że będziemy zawiedzeni, jeśli się okaże, że przypisano nas do grupy C lub D. Montpellier kilka tygodni temu pokazało, że zwycięzca grupy D też może wygrać Ligę Mistrzów. Może mniej nas interesowały te rozgrywki, ale tam też były świetne, zacięte mecze. Jeśli znajdziemy się wśród drużyn, które zagrają w Lidze Mistrzów, a potem się okaże, że to będzie grupa C lub D, to nie będziemy załamywać rąk, tylko się przygotowywać, by awansować do fazy pucharowej” – zapowiedział.

I dodał, że będzie to znakomita okazja, by poznać zupełnie nowe drużyny, zobaczyć trochę inną piłkę ręczną i choć na parkiecie będzie może mniej znanych nazwisk piłkarzy, to absolutnie nie oznacza, że będzie mniej emocji.

„Drużyny, które znajdą się w grupie C i D prezentują chyba podobny do nas poziom sportowy, co oznacza, że będzie większa szansa na zdobywanie punktów i wygrywanie spotkań. Rywalizacja może się okazać znacznie ciekawsza dla kibiców, bo co prawda nie będą tu przyjeżdżać gwiazdy światowej piłki ręcznej, ale ciekawe drużyny, z którymi będzie można rozgrywać widowiskowe mecze. Może dla nas takie rozwiązanie byłoby lepsze” – zastanawia się prezes.

Pewne miejsce w Lidze Mistrzów mają mistrzowie krajów: Białorusi - HC Mieszkow Brześć, Chorwacji - PPD Zagrzeb, Danii - Skjern Handbold, Hiszpanii - FC Barcelona Lassa, Finlandii – Cocks, Francji - Paris Saint-Germain Handball, Niemiec - SG Flensburg Handewitt, Węgier - MOL-Pick Szeged, Macedonii - HC Vardar, Norwegii – Elverum, Polski - PGE Vive Kielce, Portugalii - Sporting CP, Rumunii - CS Dinamo Bukareszt, Rosji - Czechowskie Miedwiedi, Słowacji - RK Celje Pivovarna Lasko, Szwajcarii - Wacker Thun, Słowacji - Tatran Presov, Szwecji - IFK Kristianstad, Turcji - Besiktas MOGAZ HT, Ukrainy - HC Motor Zaporoże oraz wicemistrzowie Hiszpanii - Ademar de Leon i Niemiec - Rhein-Neckar Loewen.

O sześć pozostałych miejsc stara się 12 klubów: austriacki - Alpla HC Hard, Białoruski - SKA-Minsk, duński - Bjerringbro-Silkeborg, francuskie - Montpellier HB i HBC Nantes, niemiecki - Fuechse Berlin, węgierski - Telekom Veszprem, izraelski - Maccabi Srugo Rishon Lezion, macedoński - HC Metalurg, holenderski - OCI/Lions, polski - Orlen Wisła Płock i słoweński - RK Gorenje Velenje.