Marian Kmita: Czy dostrzega Pan jakieś podobieństwa w przegranym meczu z Senegalem (1:2) i spotkaniem z Włochami (0:0) na mundialu w 1982  roku, w którym brał Pan udział?

Stefan Majewski: Pierwszy mecz na mundialu jest kluczowy, a zwycięstwo to nie tylko ogromny krok do wyjścia z grupy, ale przede wszystkim solidny zastrzyk motywacji i pewności siebie przed kolejnymi spotkaniami. W przypadku remisu lub porażki drużyna staje pod ścianą i nie można pozwolić sobie na kolejną wpadkę. Kolejny mecz koniecznie musimy wygrać. Dobrze pamiętam mundial w Hiszpanii. W pierwszych dwóch meczach brakowało nam skuteczności. Bezbramkowe remisy z Włochami i Kamerunem nie stawiały nas w uprzywilejowanej pozycji. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero w drugiej połowie meczu z Peru (5:1) i później poszło nam już bardzo dobrze, czego dowodem jest brązowy medal mistrzostw świata.

Czy Pana zdaniem kariera reprezentacyjna Jakuba Błaszczykowskiego i Łukasza Piszczka dobiega końca?

Mecz z Senegalem wyraźnie pokazał, że ci zawodnicy mają problem. Wszyscy wiemy jakiej klasy piłkarzami są Piszczek i Błaszczykowski, ale w pewnym momencie trafili na barierę, której nie potrafią przełamać i dopadła ich niemoc. Dodatkowo, "Kubę" od dawna prześladują kontuzje i na pewno nie jest teraz w swojej optymalnej formie. O przydatności tych piłkarzy dla kadry na mundialu musi zadecydować trener.

Jak Pana zdaniem zaprezentowali się piłkarze z młodego pokolenia, tacy jak: Piotr Zieliński, Dawid Kownacki, Jan Bednarek i Bartosz Bereszyński, dla których jest to pierwszy tak duży turniej w narodowych barwach?

Na pewno wyróżniającą się postacią w kadrze Adama Nawałki jest Zieliński. Jego gra, sposób prowadzenia piłki, potężne uderzenie i niekonwencjonalne zagrania stawiają go w roli lidera "Biało-Czerwonych". Niestety mecz z Senegalem zdecydowanie mu nie wyszedł. Może wynika to z miejsca, które zajmował na boisku - grał nieco cofnięty, obok Grzegorza Krychowiaka. Wierzę, że był to jednak wypadek przy pracy i w następnym spotkaniu zaprezentuje się dużo lepiej. Bednarek wygląda bardzo solidnie. Jego świetne warunki fizyczne pokazują, że będzie się liczył w obsadzie środka obrony przez szkoleniowca. Kownacki to kolejny utalentowany gracz, którego wejście na boisko zawsze wprowadza ożywienie. Nie boi się brać na siebie odpowiedzialności za grę i jak na swój młody wiek jest już naprawdę doświadczonym piłkarzem. Bereszyński to idealny materiał na konkretnego "wahadłowego". Piłkarz, który świetnie wpasowuje się w realia nowoczesnego futbolu. Myślę, że będziemy mieć z niego wiele pożytku.

Cały wywiad ze Stefanem Majewskim w załączonym materiale wideo.