Polska przegrała w pierwszym spotkaniu w Kłajpedzie z Litwą, która jest liderem tabeli grupy C z kompletem zwycięstw, 55:75 i zajmuje obecnie drugie miejsce (bilans 2-2). Skrzydłowy podkreślił, że w jego opinii większe emocje będą w Ergo Arenie niż w Wołgogradzie, gdzie wystąpią polscy piłkarze. Sam kibicował z trybun biało-czerwonym w Moskwie w meczu z Senegalem (1:2).

 

"Wiadomo, że większe emocje będą na meczu Polska - Litwa. Koszykówka to mój sport numer jeden, choć kocham piłkę nożną. Nie chcę być niemiły, ale mamy coś jeszcze ważnego do ugrania, a piłkarze nie. Litwa to potęga światowej koszykówki, a do Trójmiasta przyjeżdża z zawodnikami NBA" - powiedział.

 

W składzie Litwy będzie m.in. środkowy Toronto Raptors Jonas Valanciunas (w sezonie zasadniczym miał średnio 12,7 pkt i 8,6 zbiórek, a w play off statystyki na poziomie double-double - 16,6 pkt i 10,5 zb.) i silny skrzydłowy Domantas Sabonis (syn słynnego Arvydasa) z Indiana Pacers.

 

Zdaniem Cela polska reprezentacja dobrze funkcjonuje na treningach, dużym wzmocnieniem będzie wracający do ekipy po przerwie Maciej Lampe, a w zespole panuje koncentracja i mobilizacja.

 

"Od sześciu dni trenujemy bardzo ciężko, jest duże skupienie i koncentracja. Nie myślimy o meczu z Litwą w Kłajpedzie, tam zresztą było fatalnie i gorzej być nie może, ale o tym ostatnim nieudanym pojedynku na Węgrzech (porażka 57:64 - PAP). Chcemy pokazać inna twarz i walczyć od początku do końca. Zapraszamy kibiców, by przyszli do Ergo Areny, nie zaś siedzieli przed telewizorami. Maciek jest w dobrej formie. Zresztą nie tylko on. Inni wysocy też, jak na przykład Tomek Gielo, który miał dobry koniec sezonu w Hiszpanii. Zdajemy sobie sprawę, że podkoszowi Litwy to światowy poziom, ale to tylko jeden mecz i wszystko może się zdarzyć. Dlaczego nie w czwartek?" - podkreślił.

 

Koszykarz uważa, że bardzo ważny będzie początek spotkania z Litwinami, którzy są już pewni awansu do kolejnej fazy eliminacji. Wywalczą do niej udział trzy najlepsze drużyny z grupy. W drugim etapie utworzone zostaną cztery sześciozespołowe grupy – wyniki z poprzednich gier zostaną zaliczone. Spotkania zostaną rozegrane we wrześniu i listopadzie 2018 oraz w lutym 2019 roku. Do MŚ zakwalifikują się po trzy najlepsze drużyny w grupie (łącznie 12 zespołów). Finałowy turniej odbędzie się w 2019 roku w Chinach.

 

"Ważny będzie dobry początek. Musimy też trafiać otwarte rzuty i kończyć skutecznie dobre akcje, czyli robić to, czego zabrakło w Kłajpedzie. Nie chcemy pokazać takiego stylu, jak piłkarze" - zaznaczył.

 

31-letni zawodnik urodzony w Orleanie, ale grający w barwach seniorskiej reprezentacji Polski od 2015 r. (w młodzieżowych kadrach występował dla Francji) przyznał, że niezależnie od porażki biało-czerwonych z Senegalem pobyt w Moskwie na mundialu zrobił na nim wrażenie.

 

"Cieszę się, że tak się ułożyły terminy zgrupowania oraz eliminacji koszykarskich, że mogłem polecieć do Moskwy i zobaczyć z trybun mecz z Senegalem, choć wynik nie był taki, jak oczekiwałem. Oglądałem mecze we Francji podczas Euro 2016 i patrząc na to, co się dzieje teraz, muszę powiedzieć, że jestem rozczarowany stylem porażek Polaków. Nie przyzwyczaili nas do tego. Atmosfera w Moskwie była wspaniała. Byłem zdziwiony tak wielką liczbą kibiców z Ameryki Południowej. Było ich więcej niż Europejczyków" - dodał.

 

Jego zdaniem Polaków w czwartek czeka piłkarzy trudny mecz z Japonią.

 

"Nie sądzę, by Japonia zwolniła tempo, tym bardziej że ma szanse na awans. Zresztą drużyna azjatycka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła we wcześniejszych meczach. Podoba mi się jej szybka gra. Nie mam pojęcia, jaki będzie wynik. Czasami, jak się nie ma szans, to gra się z lżejszą głową. Wszystko zależy od nastawienia polskich zawodników" - dodał.

 

Cel miał faworyta przed rozpoczęciem mundialu - Brazylię, ale teraz, za półmetkiem rywalizacji, stawia także na inne drużyny, których występy zrobiły na nim wrażenie.

 

"Faworytem mistrzostw przed mundialem była Brazylia i dalej stawiam na "Canarinhos". Doszły jednak nowe drużyny, którym kibicuję i myślę, że zajdą daleko - Chorwacja i Belgia prezentują się super, więc stawiam także na nie" - dodał.