Kraj, który bardzo martwił się po przegranej w ostatniej minucie z Niemcami w drugim meczu grupowym, teraz opanowało szaleństwo i wszystkie media podkreślają, że zespół dopiero się rozkręca na tym turnieju i pokazał, że może grać i wygrywać bez swojego byłego kapitana i największej piłkarskiej gwiazdy Szwecji, Zlatana Ibrahimovica.

"To było niewiarogodne popołudnie w Jekatyrenburgu. Ta drużyna pokazała, że w ostatnich miesiącach stała się monolitem i w meczu o wszystko potrafiła nie tylko zwyciężyć, ale nawet rozjechać rywala i w dodatku wygrać grupę" - napisał dziennik „Aftonbladet”.

Gazeta oceniła, że "dominując w spotkaniu po raz pierwszy od bardzo długiego czasu nie musieliśmy błagać bogów o ingerencję ani obgryzać paznokci do ostatnich minut. To był chyba najlepszy pokaz szwedzkiego futbolu od 24 lat i mundialu w USA, na którym zdobyliśmy brązowy medal. Czy tamto piękne i też gorące lato może się powtórzyć"?

"Expressen" skomentował, że "po wielu próbach meksykański worek został wreszcie rozwiązany i wpadły do niego aż trzy bramki. Nikt przed tym meczem nie ważył się przedstawić takiego scenariusza".

"Dagens Nyheter" skomentował: "po niesamowitym rozjechaniu silnego przecież Meksyku gramy dalej w 1/8 finału, a wielkie Niemcy, które nas nie doceniły, jadą do domu".

Media piszą obszernie o przegranym przez Niemcy meczu z Koreą Południową 0:2 i nawiązując do swojego meczu z mistrzem świata komentują, że "sprawiedliwości jednak stało się zadość i to Niemcy po super fiasku żegnają się z mundialem, a my, drużyna skazana w tej grupie na pożarcie, gramy dalej".