Była to siódma przegrana Polaków w dotychczasowych dziewięciu spotkaniach o punkty z Litwinami. W listopadzie w Kłajpedzie przegrali 55:75. W niedzielę w ostatniej kolejce eliminacji zmierzą się w Prisztinie z Kosowem.

Biało-czerwoni rozpoczęli piątką w składzie: Łukasz Koszarek, Mateusz Ponitka, Adam Waczyński, Aaron Cel i wracający po ponad dwóch latach Maciej Lampe.

Znany w Polsce trener Litwy Dainius Adomaitis (dwa złote medale jako zawodnik ze Śląskiem Wrocław) wystawił m.in. największą gwiazdę reprezentacji Jonasa Valanciunasa z Toronto Raptors (w sezonie zasadniczym NBA miał średnio 12,7 pkt i 8,6 zbiórek), Domanatasa Sabonisa (syna słynnego Arvydasa, obecnego na meczu w Ergo Arenie) z Indiany Pacers i doświadczonego rozgrywającego 31-letniego Mantasa Kalnietisa z Armani Mediolan.

Gospodarze mieli znakomity początek – trzy pierwsze punkty zdobył Cel, kolejne Ponitka oraz Lampe (po niespełna dwóch minutach miał dwa faule i zszedł z boiska) i Polska prowadziła 7:0. Akcje zza linii 6,75 m kapitana Waczyńskiego oraz ponownie Cela sprawiły, że ekipa trenera Mike’a Taylora prowadziła 13:6 w czwartej minucie.

Wicemistrzowie Europy z 2015 r. stopniowo dochodzili do głosu. Zaczęły wpadać im rzuty zza linii 6,75 m, a przede wszystkim mieli przewagę pod koszami. Po 10 minutach Polska prowadziła 17:14, ale minimalną przewagę straciła na początku drugiej odsłony po rzucie za trzy Adasa Juskieviciusa (20:21). Litwini z łatwością zdobywali kosze, co Polakom przychodziło z coraz większym trudem. Nie pomagały zmiany dokonywane przez trenera Taylora, ani przerwy brane na żądanie.

Do przerwy przyjezdni wygrywali 36:25 mając 58 procent skuteczności rzutów za dwa (Polacy tylko 33 procent) i przewagę pod tablicami (23:15).

Druga połowa toczyła się pod dyktando Litwinów, którzy spokojnie wykorzystywali swoje atuty, szczególnie przewagę fizyczną niemalże na każdej pozycji.

W trzeciej kwarcie nadbałtyccy sąsiedzi prowadzili już 38:25, ale biało-czerwoni dwukrotnie zmniejszyli wynik po rzutach za trzy punkty Ponitki i Tomasza Gielo do różnicy siedmiu (36:43 i 41:48). W ostatniej minucie po dwóch identycznych akcjach Waczyńskiego i Sokołowskiego - także z dystansu - nawet do różnicy czterech punktów (47:51).

Końcowa odsłona rozpoczęła się od błędów Litwinów, ale nie przeszkodziło im to w szybkim powiększeniu przewagi do 11 punktów (60:49) po dwóch i pół minutach gry. Valanciunas i Sabonis oraz trzypunktowe akcje rozgrywających sprawiły, że w 35 minucie Litwa prowadziła 69:53. Ostatnią kwartę przyjezdni wygrali aż 26:14 dominując w każdym elemencie.

Biało-czerwoni nie trafiali pod presją obrony z dystansu, a pod koszem Lampe miał zbyt mało wsparcia kolegów i zbyt mało siły, by przeciwstawić się litewskiej „ścianie”.

Podopieczni trenera Adomaitisa wygrali walkę pod tablicami 38:29, mieli 53,3 procent skuteczności za dwa punkty, przy zaledwie 38,7 Polaków w tym elemencie. Biało-czerwoni byli natomiast lepsi w rzutach zza linii 6,75 m (9 z 22, czyli 40,9 procent)

Kolejne spotkanie w eliminacjach MŚ, ostatnie w tej fazie, biało-czerwoni rozegrają 1 lipca z Kosowem w Prisztinie.

 

Po meczu Polska – Litwa (61:79) powiedzieli:

Mike Taylor (trener reprezentacji Polski): „Gratulacje dla zespołu Litwy, to było zasłużone zwycięstwo. Mentalnie przygotowywaliśmy się na walkę o zwycięstwo, ale graliśmy dziś z bardzo silnym rywalem, o czym świadczy pozycja w tabeli i dotychczasowy bilans. Przeciwnicy grali lepiej w ataku. My generalnie walczyliśmy, biegaliśmy. Chcę oddać szacunek mojemu zespołowi. Mogę być zadowolony, bo podjęliśmy walkę. Naszym największym problemem w meczu była przewaga rywala po koszem – Valanciunas i Sabonis to znakomici gracze, tak jak rezerwowy Kuzminskas, który również robił różnicę. Zasadniczą różnicą była jakość wysokich graczy. Litwini wygrali zbiórki 38:29”.

Adam Waczyński (kapitan reprezentacji Polski): „Zaczęliśmy naprawdę dobrze, prowadzeniem 7:0. Do przerwy przegrywaliśmy już jednak 11 punktami. Rywale grali agresywnie, kontrolowali grę. W drugiej części doszliśmy ich na kilka punktów, ale w decydujących momentach nie egzekwowaliśmy dobrze wypracowanych akcji. Stąd wysoka porażka”.

Aaron Cel (Polska): „Trudno mówić o jakimkolwiek postępie. W Kłajpedzie przegraliśmy 20 punktami, teraz było 18. Bardzo ciężko pracowaliśmy w minionym tygodniu, podeszliśmy do meczu bardzo poważnie. Dziś daliśmy z siebie wszystko, ale jesteśmy widocznie na takim poziomie, że z Litwą w najsilniejszym składzie nie mieliśmy szans wygrać”.

Dainius Adomaitis (trener reprezentacji Litwy): „Mentalność obrońców naszej drużyny i agresywna postawa były kluczem do wygranej. Polacy od dawna pracują z tym samym trenerem, mają dużo możliwości ofensywnych, ale daliśmy radę. Rywale, głodni sukcesu, zaczęli od 7:0. Spodziewaliśmy, że tak może być. Tym bardziej, że spudłowaliśmy na początku kilka rzutów. Zwiększyliśmy w tym momencie agresywność w obronie. To poskutkowało.

Domantas Sabonis (Litwa): „Trener powiedział w szatni, że rywale wyjdą do gry z wielką agresją, że nie będzie łatwo i czeka nas walka przez cały mecz. Tak było. Trenerzy wykonali wielką pracę. My, grający w NBA, pracowaliśmy razem z drużyną trzy dni, udało się nam dobrze przygotować, szczególnie przydała się wielka praca mentalna ze sztabem szkoleniowym”.

Polska – Litwa 61:79 (17:14, 8:22, 22:17, 14:26)

Polska: Mateusz Ponitka 16, Łukasz Koszarek 8, Maciej Lampe 7, Adam Waczyński 6, Michał Sokołowski 6, Aaron Cel 6, Tomasz Gielo 5, Adam Hrycaniuk 4, Kamil Łączyński 3, Karol Gruszecki 0, Marcel Ponitka 0, Dominik Olejniczak 0.
Litwa: Domantas Sabonis 17, Adas Juskevicius 14, Jonas Valanciunas 11, Arturas Gudaitis 11, Jonas Maciulis 8, Mindaugas Kuzminskas 5, Mantas Kalnietis 4, Lukas Lekavicius 4, Eimantas Bendzius 3, Renaldas Seibutis 2, Rokas Giedraitis 0, Marius Grigonis 0.