Gerasimuk szefuje PZBiath. od czterech lat, ze związkiem jest związana od 2006, była m.in. jego sekretarzem generalnym. Była jedynym kandydatem na prezesa. Poparło ją 39 delegatów, jeden był przeciw.

- To były cztery lata, które pozwoliły na budowę coraz silniejszego związku. Oczywiście naszą siłą będą wyniki sportowe, ale zrobiliśmy podstawę do tego, aby mogły być osiągane. Myślę, że te kolejne cztery lata będą fantastyczne – powiedziała prezes.

Podsumowując czteroletnią kadencję podkreśliła dobrą współpracę z Polskim Komitetem Olimpijskim, resortem sportu oraz międzynarodową federacją. Zwróciła uwagę na stabilną sytuację finansową PZBiath., który notuje dodatni wynik finansowy, a także rozwój infrastruktury biathlonowej. Wskazała na podniesienie jakości szkolenia, także młodzieżowego, zwiększenie dofinansowania klubów, intensyfikację działań promocyjnych, rosnące przychody z reklam.

- Jesteśmy dumni z tego, że zwiększamy przychody na cele statutowe. Nie mamy żadnych zobowiązań, jesteśmy wiarygodnym kontrahentem, możemy realizować mnóstwo zadań niezależnie od dotacji – stwierdziła Gerasimuk.

Zaznaczyła, że chce w kolejnych latach trafić z biathlonem do szkół.

- Nad popularyzacją i upowszechnieniem dyscypliny musimy jeszcze pracować. To niełatwe zadanie, mamy jednak pewne projekty, z którymi chcemy wyjść do ludzi, wykorzystać biathlon letni, organizować zawody, lekcje w-f z użyciem karabinków laserowych. Mam nadzieję, że liczba uprawiających ten sport się zwiększy – wyjaśniła.

Jej zdaniem wypracowanie dodatniego wyniku finansowego, przy jednoczesnym dbaniu o rezultaty sportowe nie jest łatwe. Ok. 70 proc. budżetu federacji pochodzi z dotacji budżetowych, resztę zapewniają inne źródła finansowania.

- Ciężko to osiągnąć, jesteśmy ciągle sportem niszowym. Trzeba zwiększać jakość szkolenia, a jednocześnie są wymagania dotyczące medali ME, MŚ, igrzysk olimpijskich. A przecież wiemy, jak dynamicznie rozwija się sport na świecie, rosną wymogi choćby techniczne. Znalezienie sponsorów, partnerów dla naszej dyscypliny, spięcie tego wszystkiego finansowo – nie jest łatwe. Dlatego tak jestem wdzięczna tym, którzy są z nami – oceniła.

Zauważyła, że biathlon w Polsce cały czas się rozwija.

- To widać z perspektywy lat. Jesteśmy tą dyscypliną zimową, która w niedługim czasie może dorównać skokom narciarskim – powiedziała.

W jej opinii ten rozwój wiąże się w oczywisty sposób z wynikami na dużych imprezach. Aktualnie kadry seniorskie i męskie liczą po osiem osób, szersze są grupy młodzieżowe.

W kwietniu zarząd związku zdecydował, by nie przedłużać wygasającej umowy z norweskich trenerem kobiet Tobiasem Torgersenem. Jego funkcję przejęła Ukrainka Nadia Biłowa, która pracowała z seniorkami w latach 2002-2010. Zespół biathlonistów prowadzi Nikołaj Panitkin, a mieszaną młodzieżówkę Tomasz Sikora.

Biłowa ma prowadzić polskie biathlonistki do kolejnych igrzysk w 2022 roku w Pekinie. Ukrainka w 2006 została wybrana "Trenerką Roku" w konkursie organizowanym przez Komisję Sportu Kobiet Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Podczas igrzysk w Turynie jej podopieczne zajęły siódme miejsce w sztafecie, Krystyna Pałka była piąta w biegu na 20 km. Dla Norwega najważniejszym startem były tegoroczne igrzyska w Pjongczangu. Tam kobieca sztafeta była blisko sukcesu - prowadziła po trzeciej zmianie, ale ostatecznie zakończyła zmagania na siódmej pozycji. Monika Hojnisz była szósta w biegu indywidualnym na 15 km. Z kolei 20-letnia Kamila Żuk zdobyła w tym sezonie pierwsze punkty PŚ i trzy medale mistrzostw świata juniorów w Estonii, w tym dwa złote.