Reprezentacja Polski rozpoczęła przygotowania do mundialu w 32-osobowym składzie.  Nawałka stopniowo skreślał kolejne nazwiska piłkarzy, których nie widział w ostatecznym zestawieniu na wyjazd do Rosji. W Soczi zameldowało się 23 graczy, którzy mieli walczyć o jak najwyższe cele. Z wynikami od początku nie było jednak najlepiej. Już w meczu z Senegalem drużyna prezentowała się zupełnie inaczej niż ta, która zachwycała miliony Polaków podczas kwalifikacji. Zawodnicy byli pogubieni tak, jakby nie mogli odnaleźć się w nowym składzie i ustawieniu, jakie zaproponował im selekcjoner.

Kiedy wydawało się, że Biało-Czerwoni wyjdą na murawę na spotkanie z Kolumbią z kosmetycznymi poprawkami Nawałka znowu zaskoczył dokonując wielu zmian. Dzięki temu w Rosji zaprezentowali się niemalże wszyscy zawodnicy. W trzech meczach na boisku nie pojawiło się zaledwie dwóch piłkarzy - Karol Linetty i Bartosz Białkowski.

Białkowski po wielu latach gry może powiedzieć, że spełniło się jego marzenie. Znalazł się w reprezentacji Polski i pojechał na mistrzostwa świata. Mając na pozycji konkurentów takich, jak Łukasz Fabiański czy Wojciech Szczęsny trudno było jednak wierzyć, że może zająć miejsce między słupkami.

Bartosz Białkowski

O ile to, że szansy nie otrzyma Białkowski można było przewidzieć, o tyle brak występów Linettego jest  nieco zaskakujący. Pomocnik Sampdorii jeszcze na początku czerwca w sparingu z reprezentacją Chile znalazł się w pierwszym składzie Orłów Nawałki, lecz po pierwszej połowie został zmieniony przez Arkadiusza Milika, który w meczu z Japonią nie zagrał nawet minuty i jak dotąd nie wrócił do składu nawet na minutę.

Karol Linetty

 

Reprezentacja Polski pożegnała się z mundialem już w fazie grupowej po dwóch bolesnych porażkach z Senegalem i Kolumbią oraz zwycięstwie nad Japonią. Awansu nie wywalczyli również piłkarze z Afryki.