"Przeczytałem o śmierci pani Ireny jeszcze w nocy. To bardzo smutna wiadomość. To najwspanialsza postać naszego sportu, ikona. Wspaniały człowiek, wielkie nazwisko, absolutny wzór na bieżni i w życiu" - wyliczał Fibak.

Jak dodał, będzie mu jej brakowało nie tylko jako wybitnej byłej sportsmenki, która do końca życia bardzo aktywnie udzielała się w ruchu olimpijskim, ale także jako osoby.

"To była klasa. Miała ciepły uśmiech i dobre słowo dla każdego. A przy tym wszystkim była też bardzo konkretna w tym, co mówiła" - podsumował.

Były tenisista zwrócił uwagę jednak także na bogaty dorobek sportowy Szewińskiej.

"Jej wyniki i liczba medali to kosmos. Wystarczy przypomnieć, że jej rekord Polski na 400 m (49,28 s ustanowiony 28 lipca 1976 roku podczas igrzysk w Montrealu - PAP) wciąż pozostaje niepobity. I to mimo rozwoju technologii, coraz szybszych bieżni, lepszych butów" - podkreślił.

Zastrzegł, że Szewińska - mimo ogromu sukcesów sportowych - pozostała skromną osobą.

"Spotykaliśmy się wielokrotnie przy różnych okazjach. Raz miało to miejsce na gali plebiscytu +Przeglądu Sportowego+ na najlepszego sportowca Polski. Pogratulowałem jej złotego medalu olimpijskiego wywalczonego w Montrealu na 400 m, a ona na to: +Panie Wojtku, to pan tu jest gwiazdą. Wszyscy przecież teraz grają w tenisa+" - wspominał Fibak.

Jak dodał, miał też podczas późniejszego Balu Mistrzów Sportu okazję zatańczyć z utytułowaną lekkoatletką.

"To był dla mnie wielki zaszczyt" - zaznaczył.

Szewińska - zdobywczyni siedmiu medali olimpijskich (trzy złote, dwa srebrne i dwa brązowe), wiceprezes PKOl i członkini MKOl - zmarła w piątek przed północną w szpitalu w Warszawie. Miała 72 lata. Była rekordzistką Polski, Europy i świata w biegach na 100, 200, 400 metrów, w skoku w dal i sztafetach.