Polskie centrum prasowe oficjalnie zostało zamknięte w czwartek – w dniu wygranego meczu biało-czerwonych z Japonią 1:0. Wygrana nie miała już znaczenia w kwestii awansu Polaków do 1/8 finału. Szanse na to stracili bowiem po porażkach z Senegalem 1:2 i Kolumbią 0:3.

„Nie potrafię zrozumieć co się stało z Polakami. Mieliśmy wielkie oczekiwania w stosunku do ich występu w Rosji. Spodziewaliśmy, że nasza praca z reprezentacją Polski potrwa zdecydowanie dłużej. Staraliśmy się, aby mieli tu wszystko czego potrzebują, łącznie z idealną murawą. Teraz jest pustka w naszym ośrodku” - powiedział PAP odpowiedzialny za boisko Gleb Gutijew.

Kiedy podopieczni Adama Nawałki stracili szansę na awans z grupy H, podjęto decyzję o zamknięciu centrum prasowego. Jeszcze w sobotę stały jednak namioty, gdzie odbywały się konferencje prasowe oraz gdzie trenowali piłkarze.

W ośrodku było jednak wyjątkowo pusto w porównaniu do ostatnich dwóch tygodni, kiedy tętnił życiem. Sprzed ośrodka zniknęły barierki, które blokowały miejsca parkingowe dla polskich dziennikarzy i obsługi ośrodka. Przywrócony został przystanek autobusowy, który na czas pobytu Polaków był zawieszony.

Przy wejściu do ośrodka czekają natomiast znudzeni ochroniarze, którzy z ożywieniem reagują na każdą osobę, która pojawi się w ośrodku. Nie kontrolują jednak przybyszów jak przez ostatnie dwa tygodnie. Wówczas cały bagaż prześwietlany był przez skaner. Teraz natomiast można wejść do ośrodka bez żadnej kontroli. Na przybyszów nie reaguje nawet Aza – pies zamknięty w klatce przeszkolony do wykrywania środków wybuchowych i pirotechnicznych.

W sobotę można już było bez problemu obejrzeć boisko. Część banerów szczelnie okalających do tej pory boisko treningowe zostało już zdjętych – wkrótce znikną pozostałe. Prace rozbiórkowe trwają w namiocie prasowym i tam gdzie mieściła się siłownia. Właśnie większość sprzętu sportowego i medycznego wyruszy w trasę do Polski transportem kołowym w poniedziałek. Piłkarze i sztab szkoleniowy wrócili do Warszawy w piątek.