Miało być lepiej, obiecywano sukcesy, ale na obietnicach się skończyło. Marek Węgierski, były asystent Leszka Piotrowskiego (dziś prezesa PZB) w czasach, gdy Polki wracały z wielkich imprez z medalami, niczego znaczącego w pracy z naszą żeńską kadrą nie osiągnął, czego najlepszym dowodem są tegoroczne mistrzostwa Europy. A brązowy medal Lidii Fidury w nieolimpijskiej kategorii  niewiele w tej ocenie zmienia.

 

Ostatnią Polką, która stała na najwyższym stopniu podium mistrzostw Europy i świata wciąż pozostaje Karolina Michalczuk, nasza jedyna olimpijka. Inna sprawa, że w Londynie (2012), gdzie kobiety debiutowały, przegrała pierwszą walkę i odpadła z turnieju.

 

Znacznie młodszy od Węgierskiego, 35-letni Karol Chabros, były już trener męskiej reprezentacji, na pierwsze, przedolimpijskie testy dopiero czekał. Mistrzostwa Europy i świata  zaplanowano  w przyszłym roku. W ubiegłym, niejako na początku swojej pracy, wrócił z Charkowa z brązowym medalem ME Mateusza Polskiego i dwiema kwalifikacjami na MŚ w Hamburgu, gdzie zarówno Polski, jak i Damian Kiwior przegrali swoje walki i na nadziejach się skończyło.

 

Ale nic nie wskazywało, że Chabros ustąpi ze stanowiska. Walka o nominacje olimpijskie była dopiero przed nim, miał zapewne plany jak je wywalczyć i marzył o sukcesach na igrzyskach w Tokio, które kojarzą się przecież z największym sukcesem polskiego boksu. W 1964 roku Polacy zdobyli tam siedem medali, w tym trzy złote i wygrali nieoficjalną klasyfikację drużynową. Dziś takie osiągnięcia są niemożliwe, biorąc pod uwagę mizerię tej dyscypliny, ale nawet jeden krążek byłby w obecnej rzeczywistości witany z ogromną  radością.

 

Chabros, gdy z nim rozmawiałem, nie chciał komentować swojej decyzji i trzeba to uszanować. Być może kiedyś do tego wróci i wytłumaczy dlaczego zrezygnował. Dostał przecież wielką szansą w bardzo młodym wieku i kiedy już się czegoś nauczył, nagle wywiesił białą flagę.

 

Nie wchodząc bliżej w szczegóły, chodzi zapewne o to, że nie widział możliwości współpracy z prezesem, ale być może się mylę. Żeby było jasne, Chabros nic mi o tym nie mówił, prezes Piotrowski też uciekał od podania przyczyn, gdy go o nie zapytałem, a przecież jeśli nie wie dlaczego, to z pewnością musi się domyślać co sprawiło, że młody trener rezygnuje z pracy, która najczęściej jest nieosiągalnym marzeniem tych, którzy ten zawód  wykonują.

 

Warto pamiętać, że Piotrowski zdobył władzę w PZB między innymi dzięki poparciu okręgu szczecińskiego, który ostatnio zmienił jednak zdanie co do jego osoby i  chciał odwołania sternika związku. A Chabros  to przecież trener i prezes najsilniejszego klubu w Polsce, Skorpiona Szczecin. Wytłumaczenie wydaje się więc proste.

 

Nie zmienia to jednak faktu, że polski boks olimpijski nie ma w tej chwili trenerów obu reprezentacji: żeńskiej (w a tym roku są jeszcze mistrzostwa świata) i męskiej. I ciekawe jak sobie z tym władze PZB poradzą. Mówi się o konkursach, ale konkursy w tym związku nie najlepiej mi się kojarzą.

 

A może, po prostu zamiast konkursu ogłosić kurs na nowych szkoleniowców kadry? Mamy specjalistów od trenerskich kursów, więc da się zrobić. A że nikt wcześniej na świecie nie wpadł na taki pomysł i że brzmi to kabaretowo?

 

No cóż, takie czasy, przynajmniej byłoby wesoło.