Adam Sławiński: Czy Mateusz Borek był zaskoczony odejściem Adama Nawałki?

 

Mateusz Borek: Coś się wypaliło. Coś się kiedyś zaczyna, coś się kończy. Wiele rzeczy się wydarzyło, a przede wszystkim nie było wyniku, jakiego spodziewał się trener, piłkarze, kibice czy też prezes PZPN na MŚ w Rosji, by w spokoju ten projekt kontynuować. Dla mnie było jasne, że jeśli Nawałka zostanie, to nie zgodzi się na zmianę warunków brzegowych. Czyli prawdopodobnie pozostawienie trenera byłoby możliwe, gdyby wiele rzeczy się zmieniło. Trzeba byłoby otworzyć kadrę na media, kibiców, zmienić nieco sztab. Teraz to już historią. Nawałka ceni stabilność sztabu trenerskiego, swoje zasady... To był wspaniały czas - 5 lat, które przywróciło wiarę naszego kraju. Od meczu z Danią następował jednak lekki sportowy zjazd. To było umiejętnie wyciszane, były mecze towarzyskie, a po pokonaniu Litwy - euforia. A później przyszło zderzenie z rzeczywistością w postaci wielkiego turnieju.

 

Zaczęło iść w dół od meczu z Danią, a kiedy zaczęło brakować między zawodnikami a trenerem?

 

Wszystko jest zależne od wyników. Jeśli są, to wszyscy są szczęśliwi, kibicom nie przeszkadza, że piłkarze biorą udział w reklamach, dziennikarzom nie przeszkadza zamknięty selekcjoner... Kiedy się jednak wyniki nie zgadzają, to powstaje mnóstwo teorii. Z mojego punktu widzenia - nie przeszkadza mi pięć reklam Nawałki, Lewandowskiego, Glika czy Grosickiego. Ta drużyna przez długi czas żyła w hermetycznym świecie. W ostatnim czasie to była twierdza, która była za murami, fosą - takie państwo w państwo, do którego czasu dopuszczano dziennikarzy czy opinię publiczną. Nawet ich zachowanie przed związkową kamerą, kiedy to nie potrafili stanąć przed kamerą, by podzielić się ze swoimi spostrzeżeniami... To jest przykre.

 

Zbigniew Boniek mówił, że wiele się działo, a jeszcze o godzinie 10 była przygotowana nowa umowa dla Nawałki...

 

Myślę, że mówi prawdę. Na pewno jeszcze w poniedziałek wieczorem wielu jego współpracowników nie wiedziało, jaka będzie jego decyzja. Trzeba też powiedzieć, że wybór selekcjonera to decyzje prezesa PZPN. Nikt nie będzie wchodził w jego kompetencje. Myślę, że duże znaczenie miała jeszcze poranna rozmowa z Nawałką. Obaj czują piłkę i jeśli doszli do wniosku, że nie ma sensu w tej chwili, bo przecież są trenerzy, którzy wracają do reprezentacji. Nie można tego wykluczać. Nawałka nie ma 40 lat, ale nie jest jeszcze emerytem. Popracuje w klubie i może wróci.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.