Leningrad, 1979 rok. Trzecia edycja Indywidualnych Mistrzostw Europy. Spoglądając na listę startową, można wysnuć wniosek, że nazewnictwo pląsa w oparach absurdu. Ron Preston to Amerykanin z krwi i kości, ale bierze udział w finale rozgrywanym w Związku Radzieckim… Preston walczy jak lew. Nie tylko znakomicie wychodzi spod taśmy, ale również kapitalnie szarpie na dystansie i nie pozostawia choćby cala wolnej przestrzeni przeciwnikom. Preston zdobywa złoty medal Indywidualnych Mistrzostw Europy jako… Amerykanin! Za jego plecami wyrastają czarujące zjawiska. Airat Fajzulin (Związek Radziecki) wygrywa cztery wyścigi i z dorobkiem 12 punktów sięga po srebrny medal. Brąz przypadł w udziale Finowi… Ari Koponen przywiózł 2 oczka w pierwszym starcie. W drugim defekt odbiera mu nadzieję na zdobycz punktową, a w trzech ostatnich seriach Fin jedzie koncertowo. Trzy zwycięstwa biegowe i mając 11 punktów Koponen sięga po medal. Mogło być ciut lepiej. Długo siedzi zamyślony i spogląda na zachodzące, lipcowe słońce nad Leningradem… Koponen to urodzony introwertyk, a zarazem piekielnie odważny człowiek. Uprawiał hokej na lodzie, skakał na nartach (chciał poczuć się jak ptak) i jeździł na żużlu. Nie miał talentu jak Teemu Selanne czy Matti Ensio  Nykanen, ale kochał doświadczać niezwykłych emocji. Hokej na lodzie kochał do tego stopnia, że nawet, gdy przestał ścigać się na żużlu, wciąż rekreacyjnie grywał w amatorskiej lidze hokeja w Finlandii. Ari był utalentowanym księgowym, doskonale odnajdywał się w świecie liczb, ale nade wszystko brakowało mu sportowej socjety. Wydawało mu się, że potrafi połączyć ciszę gabinetu na odległej fińskiej prowincji z adrenaliną, ale nie podołał. Pewnego majowego wieczoru 2018 roku usiadł przy stole, napisał na skrawku papieru: „moja cudowna żono, uwielbiam cię i kocham”, po czym powiesił się… Już nie odwiedzi swojego kumpla, Timo Lahtiego na torze w Daugavpils, już nie będzie spacerował po gdańskiej Starówce ani nie odpocznie na plaży w Gdańsku – Jelitkowie…

 

Długi tor i przygoda na Wyspach

 

3 września 2017 roku Ari Koponen z radością spacerował po parku maszyn w Gdańsku. Zdunek Wybrzeże Gdańsk podejmował łotewski Lokomotiv Daugavpils w rewanżowym meczu fazy play-off Nice I ligi. Gdańszczanie zapewnili sobie awans do ścisłego finału, a Ari w wolnej chwili żartował z Timo Lahtim. Wspominał 1980 rok kiedy w Republice Federalnej Niemiec, w bawarskim miasteczku Pocking, zajął piąte miejsce w finale Indywidualnych Mistrzostw Europy. Tuż za plecami Fina uplasował się najskuteczniejszy Polak – lublinianin Marek Kępa. Koponen zainkasował 9 punktów, tyleż samo co Kępa. Oprócz Marka Kępy, w tymże finale Polskę reprezentował również Mirosław Berliński – aktualny trener zespołu Zdunek Wybrzeże Gdańsk. Mirosław zajął 15 miejsce, a tuż za nim był fenomenalny kowboj z Kalifornii – Shawn Moran. Ten sam Moran, który w 1990 roku na Odsal Stadium w Bradford zajął drugie miejsce w finale światowym i wyginał się na motocyklu jak arcymistrz gimnastyki walcząc z Perem Jonssonem. Cóż za wyścigi… Koponen bez zaglądania do programu zawodów w Pocking, jednym tchem wyszeptał nazwiska kwartetu, który zajął cztery czołowe lokaty w finale… Tommy Knudsen, Tony Briggs, Dennis Sigalos i Erik Gundersen… Co nazwisko to większa gwiazda. A Koponen był piąty...

 

W 1980 roku Ari przechowywał już w neseserze spore doświadczenie. W 1978 roku otrzymał angaż na Wyspach Brytyjskich. Ścigał się dla Birmingham Brummies (1978-1982), a następnie zawędrował do legendarnej ekipy Wimbledon Dons (1983). Z Londynu przemieścił się do rudzików ze Swindon (1984-1985). Angielska mgła towarzyszyła Koponenowi przez osiem sezonów. Po raz ostatni Ari ścigał się na Wyspach w 1985 roku.

 

Trzykrotnie sięgał po indywidualne mistrzostwo Finlandii w latach 1983, 1985 i 1987. Wygrywał z fenomenalnym Kaiem Niemim. Niemi był czwartym zawodnikiem w finale światowym w Bradford w 1985 roku. Wówczas na beczułce w hrabstwie Yorkshire przed Niemim były same tuzy: Erik Gundersen, Hans Nielsen i Sam Ermolenko. A Ari znajdował sposób na Kaia…

 

Koponen był pięć razy indywidualnym wicemistrzem Finlandii, ale nie poprzestał na torze klasycznym. Z biegiem lat uległ fascynacji wyścigom na długim torze. Ari był tak ambitny, że zdołał awansować do finału światowego na długim torze. W 1988 roku pędził z prędkością 130 km/h na torze w Scheesel (Niemcy). W 1993 roku Ari został indywidualnym mistrzem Finlandii w uroczej dyscyplinie longtrack speedway, po czym zawiesił aktywną działalność sportową.

 

Ari lubił towarzystwo i doskonale czuł się w jeździe parami. W 1981 roku sięgnął po mistrzostwo Finlandii w jeździe parami partnerując Veijo Tuoriniemi.

 

Wydawało się, że wiódł szczęśliwe życie, nie brakowało mu na chleb, uwielbiał samotność nad brzegiem jeziora, lubił podróżować. Nie obrażał się, gdy tonął w błogim śnie na hamaku w Finlandii, ale bezkres przyrody i świergot ptaków potrafiły doprowadzić go do szału. Musiał powrócić do świata tętniącego emocjami. Hałas motocykla uzdrawiał go choć na chwilę. Wydawał się zmęczony kaskadą wyników i tabel, szukał powiewu świeżości, lubił wygłupiać się podczas osobliwych konwersacji z żużlowcami, po czym zastygał w milczeniu jakby statek pt. speedway był dla niego zwyczajną łajbą, na której zna każdy cal. Zagadkowa postać. Pozostawił zapłakaną żonę i osłupiałego Timo Lahtiego, który nie rozumie jak można odejść na drugi brzeg Rubikonu w wieku 58 lat. Często zastanawiamy się co sprawiło, że na życie targnęli się młodzi żużlowcy: Rafał Kurmański, Robert Dados, Łukasz Romanek. Rozprawiamy o nadmiernej presji, trudnej sytuacji w domu, pokusach czyhających na młodego człowieka, a okazuje się, że samotność potrafi być tak uderzająco głośna, że doprowadza do śmierci człowieka w sile wieku jakim był Ari Koponen. Ari, dlaczego? Mewy w Jelitkowie nie potrafią udzielić odpowiedzi na to pytanie…

 

W załączonym materiale wideo ostatni wywiad przed śmiercią Ari Koponena, którego udzielił 3 września 2017 roku w trakcie meczu Zdunek Wybrzeże Gdańsk - Lokomotiv Daugavpils.