Boullier objął funkcję dyrektora wyścigowego w 2014 roku. Wcześniej z powodzeniem zarządzał ekipą Lotus F1 Team w latach 2010-2013. W nowym zespole miał przyczynić się do powrotu Brytyjczyków do czołówki Formuły 1. Skończyło się jednak na zaledwie jednym podium w pierwszym sezonie jego pracy.

Po zakończeniu bezowocnej współpracy z Hondą, w 2018 roku McLaren celował w pierwsze podia od lat. Okazało się jednak, że pomimo zmiany dostawcy silników na Renault, MCL33 nie jest dobrą konstrukcją, a zespół boryka się z problemami związanymi z aerodynamiką i w efekcie nie jest w stanie nawiązać walki z czołówką.

- Wyniki MCL33 nie spełniły żadnych oczekiwań naszego zespołu - ocenił Zak Brown dyrektor McLaren F1. Jednocześnie podkreślił, że nie jest to wina żadnego z pracowników zespołu. Za niepowodzenia wini zaś czynniki strukturalne i systemowe.

Zaznaczył również, że decyzja Francuza nie była dla niego zaskoczeniem.

- Eric, jak my wszyscy, chce dla zespołu jak najlepiej. Jego rezygnacja nie była dla mnie niespodzianką. – powiedział.

Przez problemy stajni z Woking, Boullier był w ostatnich tygodniach pod większą presją niż zazwyczaj. Choć jeszcze podczas GP Francji zapewniał, że nie zrezygnuje ze stanowiska, we wtorkowy wieczór złożył na ręce Browna swoje wypowiedzenie.

- Jestem dumny, że przez ostatnie cztery lata pracowałem z tak wspaniałym zespołem, ale nadszedł czas, by ustąpić. Chcę życzyć każdemu w McLarenie wszystkiego dobrego w tym i w przyszłych sezonach – powiedział 44-latek.

- Chciałbym wykorzystać okazję i w imieniu całego zespołu podziękować Ericowi za jego pracę i oddanie – zaznaczył Brown.

W strukturach brytyjskiego zespołu zaszły również inne zmiany. Andrea Stella będzie odpowiedzialny za wszystko co związane jest z ulepszeniami samochodu i jego ustawieniami. Gil de Ferran ma zając stanowisko dyrektora sportowego, zaś Simon Roberts będzie nadzorował logistykę, inżynierię i produkcję.