W środę ogłoszono, że z ekipą żegna się Eric Boullier. Jednocześnie poinformowano, że awans otrzymał Andrea Stella, który do McLarena dołączył w tym samym czasie co Alonso, jako jego inżynier wyścigowy. Włoch jest od lat jego zaufanym inżynierem. Nowoutworzone stanowisko dyrektora sportowego zajmie Gil de Ferran, człowiek, który doradzał hiszpańskiemu kierowcy podczas wyścigu Indianapolis 500. Ponieważ mężczyźni są bezpośrednio powiązani z Alonso, zagraniczne media zaczęły spekulować, że miał on wpływ na przeprowadzone zmiany. A także, że mogą one umocnić go na pozycji lidera ekipy.

 

Kierowca zaprzecza jednak, że miał z nimi cokolwiek wspólnego.

- Nikt się ze mną nie konsultował. Dowiedziałem się o zmianach w tym samym momencie co Stoffel. W pełni ufam tym decyzjom - dodał w rozmowie z mediami.

 

Dwukrotny mistrz świata odniósł się także do odejścia dotychczasowego szefa McLarena.

- W stu procentach ufałem Ericowi. Zawsze ufam szefom zespołów, ponieważ to oni są tymi, którzy posiadają wszystkie informacje. My tylko jeździmy – powiedział zawodnik z Hiszpanii.

Przyszłość Alonso nadal jest niepewna. Kierowca godzi obecnie starty w Formule 1 z wyścigami długodystansowymi WEC. Jeśli zrezygnuje z Królowej Sportów Motorowych może przenieść się na stałe do amerykańskiej serii IndyCar. Zapytany, czy przeprowadzone zmiany będą miały wpływ na jego decyzje dotyczące przyszłości odpowiedział:

- Niczego to dla mnie i mojej przyszłości nie zmienia. Najważniejszą sprawą jest teraz poprawa osiągów samochodu, by był bardziej konkurencyjny. Miejmy nadzieję, że ten weekend będzie pierwszym krokiem w tym kierunku i że nowa organizacja zespołu nam w tym pomoże.