Nigeryjczyk od początku powtarzał, że solidny Tavares jest dla niego stylistycznym ideałem i nie sprawi mu większych problemów. I miał rację, bo na przestrzeni pięciu rund zdominował rywala w płaszczyźnie kickbokserskiej. Jego zmiany pozycji oraz agresja wystarczyły sędziom, by punktować tę walkę na jego korzyść. Warto też zauważyć wielki luz w poczynaniach Adesanyi, który w pierwszej rundzie spróbował obalenia w stylu Marcina Helda, czyli po prostu skręcając się po nogę Tavaresa.

 

Hawajczyk wytrzymał napór Nigeryjczyka, starał się wciągnąć go w bijatykę, ale to mu się nie udało. Dopiero w czwartej rundzie potrafił przenieść walkę do parteru, która jednak szybko wróciła do stójki. Adesanya nie dał sobie zrobić krzywdy i przez 25 minut był znacznie lepszym zawodnikiem, co zostało zauważone przez sędziów. Dwóch z nich punktowało 50:45, a jeden - 49:46.

 

Zwycięzca potwierdził, że interesuje go starcie ze zwycięzcą walki Paulo Costa - Uriah Hall.