Adrian Brzozowski: Od wielu lat czekaliśmy, by znów polski trener pracował w jakiejś mocnej lidze. Czekaliśmy i wreszcie mamy. Już sam fakt, że trener z Polski dostaje szansę w lidze tureckiej jest małym sukcesem.
 
Mariusz Sordyl: Jestem bardzo zmotywowany do pracy. Jest to duże wyzwanie. Nowe miejsce. Nowa mentalność. Nie mam problemów z adaptacją w nowym środowisku, więc zupełnie nie mam obaw przed podjęciem tego wyzwania. Moim celem po powrocie z Kataru było to, żeby wrócić do pracy w Europie. Do ligi, w której będę mógł żyć mocniej siatkówką i dosyć długo czekałem na taki moment. Przez praktycznie cały sezon oferty, które do mnie spływały odrzucałem, bo nie były to miejsca priorytetowe na mojej liście. Czekałem na to, że będę mógł się pojawić w lidze mocniejszej sportowo i podkreślę jeszcze raz - europejskiej. Taka oferta nadeszła. Bardzo szybko doszliśmy do porozumienia w kwestii współpracy. Chęci były z obu stron, więc przebiegało bardzo dynamicznie i co jest najlepsze - jedna i druga strona są bardzo zadowolone z podjęcia tej współpracy. Mamy wspólnie duże oczekiwania dotyczące tej współpracy.

I co ważne dla rodziny - Turcja trochę bliżej niż Katar...
 
Powiedzmy (śmiech). Do Ankary czas lotu jest bardzo zbliżony z przesiadkami. Do Kataru miałem bezpośredni lot. Odległość faktycznie mniejsza, ale podróż zajmuje podobny czas. To w realizacji marzeń i tego co chce się robić - nie jest przeszkodą. Jesteśmy na to przygotowani. Nie jest to dla nas, dla rodziny ogromną przeszkodą. Siatkówka to nie tylko moja praca, ale także to marzenie i to co chcę robić.

Mariusz Sordyl znów przeciera szlaki? Na palcach prawie jednej ręki możemy policzyć polskich trenerów poza granicami kraju. Grzegorz Ryś i Jerzy Strumiłło są od lat na wschodzie. Tomasz Wasilkowski pracował w Katarze. Oskar Kaczmarczyk w Grecji. Adam Swaczyna jest drugim trenerem u Vitala Heynena w VFB Friedrichshafen. I to chyba tyle.

Nie czuję się tak, żebym wytyczał jakieś szlaki. Niech policzę… od siedmiu lat pracuję poza Polską i zanosi się, że jeszcze trochę będę pracował. Moim celem jest praca w coraz lepszych klubach. Wspinać się po tej drabince klubowej, a co za tym idzie - przychylniej będzie się spoglądać na polskich trenerów. Dzisiaj nasi trenerzy są chętni do wyjazdów, podróży. Nie mają problemów z językami, co chce im się czasem zarzucić.

Wróćmy do tematu nowego klubu. W poprzednim sezonie rzutem na taśmę Jeopark Kula Belediyespor uniknął degradacji. Zapewne będą konieczne zmiany i ruchy kadrowe.

Wszystko mamy ustalone. Wiemy kiedy rozpoczniemy przygotowania do nowego sezonu. Zespół praktycznie jest już złożony, więc nie będzie większych zmian po moim przyjściu. Naszym pierwszym celem jest utrzymanie, ale nie ukrywam, że chcę powalczyć o coś więcej. Chcę wspólnie z włodarzami kluby rozwijać drużynę. Tak, by w niedalekiej przyszłości Belediyespor mógł wejść na wyższy poziom w lidze tureckiej. Klub nie ma wielkiego doświadczenia w grze na najwyższym poziomie i może dlatego pojawiła się opcja trenera zagranicznego, który może pomóc. Będę robił wszystko, by ten rozwój był widoczny już w najbliższym roku.

Reprezentacja juniorów przygotowuje się do mistrzostw Europy w Legionowie. Podczas pierwszego treningu zapewne pojawią się pytania od chłopaków o przyszłość Mariusza Sordyla w kadrze.

Jeżeli się podjąłem pracy z reprezentacją to nie było możliwości, by cokolwiek z tym kolidowało. Najważniejszy jest występ kadry w mistrzostwach Europy. Wszystko jest podporządkowane temu co się wydarzy w najbliższych dwóch tygodniach, więc nie ma to najmniejszego wpływu na moją pracę. Ok, może czuję się bardziej komfortowo, bo nie muszę się martwić o to, co będzie po mistrzostwach. To może mieć tylko i wyłącznie korzystny wpływ na to co się tutaj dzieje.