47-letni Brzęczek został już oficjalnie przedstawiony jako nowy selekcjoner reprezentacji Polski, który na tym stanowisku zastąpi Adama Nawałkę. Wybór nowego opiekuna miał zostać ogłoszony pod koniec lipca, ale już we czwartkowy poranek pojawiła się niespodziewana informacja.

 

- Nad ranem w mediach pojawiły się informacje, że jedynym polskim kandydatem na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski jest Jerzy Brzęczek. Przypuszczam, chcąc odtworzyć chronologię zdarzeń, że to zdeterminowało PZPN, żeby ujawnić tę kandydaturę. Łukasz Olkowicz z Przeglądu Sportowego napisał nad ranem, że to jest jedyny polski kandydat. Ja bardziej stawiałem na Probierza, który wydawał się być takim naturalnym wyborem, ponieważ umie współpracować z twardymi przełożonym, m.in. ze Zbigniewem Bońkiem oraz profesorem Filipiakiem w Cracovii. Sam sposób poinformowania o nowym selekcjonerze jest niemniej zaskakujący niż sam wybór – przyznał Iwańczyk.

 

W kontekście objęcia posady selekcjonera naszej kadry mówiło się o wielu zagranicznych nazwiskach. Wśród polskich kandydatów brakowało konkretnych propozycji, więc tym bardziej może zaskakiwać decyzja władz PZPN-u.

 

- To jest duże zaskoczenie. To się dopiero okaże czy to jest słuszny wybór, ale retoryka w jakiej się poruszano, mówiąc o kierunku włoskim, o kimś kto z dystansu spojrzy na tę reprezentację, która zanotowała spektakularną wpadkę w ostatnich latach sugerowała, że selekcjonerem będzie obcokrajowiec. Ponadto kadra jest wewnętrznie rozszarpana. Wydawało się, że potrzebny jest ktoś kto podejdzie do tego z czystą głową i bez suflerów zorientuje się jak wygląda ta hierarchia w stadzie. To jednak nie znaczy, że Brzęczek sobie z tym nie poradzi, bo jest znakomicie zorientowany w piłkarskim środowisku – zaznaczył dziennikarz Polsatu Sport.

 

Cała wypowiedź Przemysława Iwańczyka w załączonym materiale wideo.