Chorwacja, mimo że już w 5. minucie straciła gola, była w stanie doprowadzić do remisu i zapewnić sobie awans do finału mistrzostw świata po dogrywce. Dla ekipy z południa Europy były to już trzecie dodatkowe trzydzieści minut w tym turnieju.

 

- Jak zwykle są dwie możliwości. Albo mieli bardzo silnych partnerów i nie umieli wygrać w odstępie 90 minut albo ta drużyna nie była wtedy tak dobrze przygotowana, żeby to rozstrzygnąć dużo wcześniej. Zasługa dla tej doświadczonej, dojrzałej drużyny, gdzie dla większości zawodników to jest kres ich możliwości, jeśli chodzi o wielkie imprezy typu mistrzostwa świata i mistrzostwa Europy. Okazało się, że to doświadczenie było bardzo potrzebne. Chorwaci mieli bardzo trudną grupę, a tego nie da się powiedzieć o Anglii – przyznał Strejlau.

 

Wyspiarze po zdobyciu bramki nie potrafili pójść za ciosem, co zdaniem drugiego z gości Przemysława Iwańczyka miało kluczowe znaczenie dla losów tej rywalizacji.

 

- Biorąc pod uwagę dogrywkę i nakład sił, to powinno forować Anglików, którzy są młodsi. Największym problemem tego zespołu był sposób gry po objęciu prowadzenia. Za bardzo pozwolili w drugiej połowie pozwalać Chorwatom na to co oni lubią grać najlepiej, nie stosując pressingu. To co zrobili Chorwaci w momencie prowadzenia, to było idealne. Cały czas wywierali presję. Anglicy mieli problem z wyprowadzeniem piłki i stwarzaniem sobie sytuacji. Pomijam fakt, że Anglia musiała grać w końcówce w osłabieniu – zaznaczył Łapiński.

 

Wypowiedzi obu ekspertów w załączonym materiale wideo.