Chorwacja to rewelacja mundialu w Rosji. Podopieczni Zlatko Dalicia wygrali wszystkie mecze, ale od 1/8 finału każde ich spotkanie kończyło się albo po rzutach karnych, albo po dogrywce. W niedzielnym finale piłkarze z Bałkanów zmierzą się z Francją.

 

Dla Lovrena będzie to drugi finał w ostatnim czasie. Pod koniec maja wraz z Liverpoolem przegrał 1:3 z Realem Madryt w finale Ligi Mistrzów.

 

- Wprowadziłem Liverpool do finału Ligi Mistrzów, a teraz mamy szansę na zdobycie mistrzostwa świata z reprezentacją. Myślę, że ludzie powinni zauważyć, że jestem jednym z najlepszych obrońców na świecie - stwierdził 29-latek.

 

Do tej pory największym sukcesem Chorwatów w historii było trzecie miejsce na mundialu we Francji. Wtedy w półfinale to właśnie gospodarze turnieju pokonali ekipę z Bałkanów. Teraz, po dwudziestu latach czas na rewanż.

 

- Nasz kraj przeszedł wiele, wojny i tego typu rzeczy i nawet teraz sytuacja nie jest najlepsza. Tego sukcesu nigdy nie zapomnimy. Ludzie w Chorwacji płaczą z naszego powodu - dodał defensor Liverpoolu.