Pawlak nie ukrywa, że Francja jawi się jako faworyt decydującego starcia turnieju. Zwraca uwagę, że Chorwaci mieli zdecydowanie dłuższą i trudniejszą drogę do finału niż "Trójkolorowi".

- Chorwaci jednak trochę dłużej pograli na tych mistrzostwach. Trzy dogrywki to dodatkowe 90 minut, czyli cały mecz. W trakcie spotkania z Anglikami wielu zawodników łapały skurcze. Z drugiej strony w tym meczu aż tak nie było widać zmęczenia. W drugiej połowie dominowali, strzelili bramkę w dogrywce i wygrali w pełni zasłużenie. Dwukrotnie awansowali po serii rzutów karnych, możemy więc mówić, że szczęście im sprzyjało - skomentował uczestnik mundialu w Meksyku (1986).

Jego zdaniem, Francja to wyjątkowo ustabilizowany zespół, świetnie zorganizowany taktycznie.

- Francuzi grają bardzo wyrachowaną piłkę, to jest zespół, który przygotował się do całego turnieju, a nie na jeden, dwa mecze. Taktycznie są bardzo mocni, mają w zespole kilka gwiazd. Może nie w każdym meczu pokazywali jakieś wartości wizualne, piękno, ale jak sobie przypomnimy kilka akcji z meczu z Argentyną w wykonaniu m.in. Kyliana Mbappe, to pokazuje ich ogromne możliwości. Są faworytami, ale to jest też tylko jeden mecz, w piłce wszystko może się wydarzyć. Liczę, że będziemy oglądać ciekawy finał - podkreślił.

W sobotę o trzecie miejsce Belgia zagra z Anglią. Pawlak uważa, że meczów o trzecie miejsce nie powinno się rozgrywać, tylko wręczyć medale obu zespołom, tak jak to ma miejsce podczas mistrzostw Europy.

- Pojedynki o trzecie miejsce to spotkania trochę sfrustrowanych zawodników. Jedni i drudzy są na pewno zawiedzeni. Belgowie w meczu z Francją nie pokazali wszystkiego, na co ich stać, albo też rywal po prostu ich przerósł. Anglicy będą chcieli pokazać, że ta młodość jest taką wartością dodaną. Będą chcieli udowodnić, że ten występ w Rosji nie jest dziełem przypadku, tylko że angielska piłka powoli się odradza. Mało kto liczył, że dotrą do półfinału. Uważam, że meczów o trzecie miejsce nie powinno się rozgrywać, z drugiej strony są to mistrzostwa świata, będzie pełen stadion i nikt tu nie odpuści - podsumował 31-krotny reprezentant Polski.