Zawada zadebiutował w UFC i od razu dał kapitalną walkę. Dla jego rywala była to siódmy pojedynek dla amerykańskiej organizacji. Starcie zaczęło się od mocnych kopnięć, wiadomo było, że Roberts to zawodnik bardzo szybki, który nie lubi parteru. "Sagat" sprawiał mu jednak tak duże problemy w stójce, że Anglik musiał sprowadzać walkę na ziemię.

 

W tej płaszczyźnie wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Raz jeden był z góry, następnie drugi. Reprezentant Niemiec częściej próbował technik kończących, od gilotyn przez balachę aż po brabo. Za każdym razem dobrze bronił się "Hot Chocolate".W stójce Zawada bardzo dobrze wywierał presję, szedł odważnie do przodu. Czasami zapominał o gardzie, co kończyło się kontratakami Anglika.

 

Nikt nie mógł być pewny werdyktu, obaj dali świetną walkę. Sędziowie byli niejednogłośni, jeden dał nawet wszystkie rundy dla "Sagata". Wygrał jednak Roberts, ale ciekawe co by było, gdyby Zawada miał więcej czasu na przygotowania.