Negatywne komentarze odnośnie jego osoby zaczęły się po finale Ligii Mistrzów, w którym to Liverpool przegrał z Realem Madryt 1:3. W tym spotkaniu Niemiec popełnił dwa błędy, które skutecznie wykorzystali rywale. Po tym meczu spadła na niego fala krytyki, co spowodowało, że kibice znacznie uważnie zaczęli patrzeć mu na ręce.

W ramach International Champions Cup The Reds spotykało się na boisku z Borussią Dortmund (1:3). Także tego starcia bramkarz nie będzie dobrze wspominał. Już na początku potyczki wyszedł z bramki i podał piłkę do jednego z przeciwników. Na jego szczęście zawodnik nie wykorzystał jednak tej okazji, nie trafiając w bramkę.

 

W 93 minucie Christian Pulisić oddał strzał, który Niemiec wybił, lecz nieszczęśliwie, wprost pod nogi Jacoba Larsena, który wykorzystał prezent i przypieczętował akcję golem.

O tej sytuacji nie mogli zapomnieć "hejterzy" Kariusa. Niemal natychmiast w Internecie pojawiły się złośliwe komentarze, do których odniósł się sam zainteresowany. - Współczuję ludziom, którzy czerpią radość z tego, że inni popełniają błędy. Cokolwiek złego wydarzyło się w waszym życiu, co wywołało w was taki gniew i nienawiść, modlę się, żeby wam przeszło – zamieścił na swoim InstaStory. 

 

W obronie piłkarza zaczęły stawać także osobistości ze świata sportu. Jedną z nich jest Iker Casillias. – Czy te ataki na Kariusa kiedyś się skończą? Mówię o tym także w imieniu innych bramkarzy. Jest wiele poważniejszych problemów na tym świecie. Zostawcie dzieciaka w spokoju. Jest takim samym człowiekiem, jak i każdy inny – napisał na Twitterze.