Pudzianowski swoją popularność zyskał dzięki startom w zawodach strongman. W tej dyscyplinie zdobywał pięciokrotnie tytył mistrza świata, sześciokrotnie mistrza Europy oraz ośmiokrotnie tytuł mistrza kraju. Pudzianowski po raz ostatni swoją siłę podczas oficjalnych zawodów zaprezentował w 2010 roku, a od tamtej pory profesjonalnie zajął się startami w MMA.

Najsilniejszy człowiek świata jednak coraz częściej porusza temat powrotu do korzeni. - Na razie skupiam się na MMA, ale być może w przyszłości dołączę do chłopaków - pisze na Facebooku.

Pudzianowski ostatnio wziął udział w zawodach Strongman Gniezno 2018, ale pełnił rolę sędziego. 41-latek przyznał, że jednak większą frajdę sprawia mu dźwiganie ciężarów niż obserwowanie jak robią to inni. Tomasz Perek, prowadzący wydarzenie w Gnieźnie, w trakcie rozmowy z Pudzianowskim poruszył temat jego powrotu do startów.

- Wstaję rano, biegam kilka kilometrów i robię rozruch. Nad brzuchem i grzbietem pracuję ponad godzinę. Wieczorem biegam z walizkami, klockiem i poprawiam inne elementy. Jestem w dobrej formie. Jak ja to zawsze mówię, tanio skóry nie sprzedam - powiedział Pudzianowski.

41-latek jeszcze niedawno walczył o miano pretendenta do walki o pas organizacji KSW. Podczas gali KSW 44 musiał jednak już w pierwszej rundzie uznać wyższość Karola Bedorfa. Pudzianowski znacznie oddalił się od walki o tytuł, a w takiej sytacji powrót do startów w strongmanach wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobny.