Do zdarzenia doszło w Trie-sur-Baisena, kiedy kolarz przed wyjazdem wozu kanału norweskiej telewizji TV2 zdecydował się na krótki jogging.

- W pewnym momencie, kiedy przebiegałem przez duży parking, podbiegł do mnie pies. Wyglądał niewinnie i sympatycznie i biegł ze mną jakiś czas równolegle. Nagle, chyba po tym jak przemówiłem do niego po francusku, dostał furii i rzucił się na mnie. Wgryzł mi się w nogę tak silnie że nie mogłem go oderwać - powiedział Norweg na antenie swojej telewizji.

Podkreślił, że na szczęcie szybko pojawi się właściciel, na którego wołanie pies natychmiast przestał go atakować.

Norweg skorzystał z pomocy lekarzy na starcie, którzy po ocenie rany i opatrunku pozwolili mu kontynuować pracę przy TdF.

- Zawsze lubiłem psy, a mój ukochany został w 2013 roku zagryziony na moich oczach przez wilki, więc raczej nie mam pretensji do francuskiego napastnika, lecz jestem nieco zszokowany - skomentował.

40-letni dzisiaj Hushovd wielokrotnie startował w "Wielkiej Pętli" i dodał, że czwartkowy etap miał być dla niego szczególny, ponieważ liczba 18 kojarzy mu się z 2002 rokiem, gdy wygrał etap o tym numerze prowadzący wtedy z Cluses do Bourg en Bresse.

Hushovd wygrał wyścig indywidualny ze startu wspólnego podczas mistrzostw świata w Australii w 2010 roku.