W inauguracyjnej kolejce Arka i Jagiellonia nie zdołały odnieść zwycięstwa. Gdynianie zremisowali w Krakowie z Wisłą 0:0, natomiast drużyna z Białegostoku przegrała na własnym stadionie 0:1 z Lechią Gdańsk.

- Źle rozpoczęliśmy spotkanie w Krakowie, ale okazje jakie stworzyli w pierwszej połowie gospodarze wynikały z naszych prostych błędów. Krakowianie mieli jednak więcej materiału do analizy w postaci naszej konfrontacji o Superpuchar z Legią, a my oba mecze rozpoczęliśmy w tym samym składzie. Po przerwie spisywaliśmy się znacznie lepiej i dzięki walce oraz zaangażowaniu wyszliśmy z twarzą z tego spotkania. W pewnym momencie przeszło mi przez myśl, że możemy odnieść zwycięstwo, bo w końcówce to my stwarzaliśmy sytuacje, a wiślacy sprawiali wrażenie, jakby chcieli tylko bronić remisu. Niezależnie od wszystkiego, szanujemy ten punkt – powiedział.

46-letni szkoleniowiec oglądał swojego najbliższego rywala w dwóch spotkaniach w Białymstoku – przegranym 0:1 ligowym z Lechią oraz wygranym w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europy 1:0 z Rio Ave.

- Obejrzałem oba spotkania bardzo wnikliwie i to więcej niż raz. Trener Lechii Piotr Stokowiec rozegrał bardzo dobrze swój mecz pod względem taktycznym i jakaś mała podpowiedź mi się nasuwa. Gratuluję mu mądrej gry i zdobycia w Białymstoku trzech punktów. Z kolei w miniony czwartek nasi najbliżsi rywale wykorzystali błędy przeciwnika, a później poczynali sobie bardzo rozsądnie. Uważam również, że pogoda nie gościom, a gospodarzom przeszkodziła w uzyskaniu korzystniejszego rezultatu – zauważył.

Trener żółto-niebieskich utrzymuje, że czwartkowe spotkanie z Rio Ave, ani absencja ukaranego w pierwszej potyczce z Lechią czerwoną kartką lewego obrońcy Brazylijczyka Guilherme nie powinna mieć wpływu na dyspozycję Jagiellonii w najbliższym meczu. Smółka podkreślił, że zespół z Białegostoku od dawna jest racjonalnie budowany i jego ostatnie ligowe sukcesy, a także zwycięstwo nad czołową ekipą ligi portugalskiej, którą uznaje za znacznie silniejszą od polskiej ekstraklasy, nie jest dziełem przypadku.

- Trener Mamrot ma do dyspozycji szeroką oraz wyrównaną kadrę i nawet jeśli dokona pewnych zmian w składzie, jego drużyna nie straci znacząco na jakości. Te roszady nie wpłyną także na sposób gry Jagiellonii, bo ona wypracowała swój styl. To jest bardzo wysoki i silny fizycznie zespół, ale jego największym atutem jest szybki atak i kontratak. Może nawet najlepszy w Polsce – ocenił.

Mecz z Jagiellonią będzie dla gdynian pierwszym w tym sezonie występem przed własną publicznością.

- Już nie mogę doczekać się tej konfrontacji oraz jej atmosfery i widzę, że moi zawodnicy również nerwowo przebierają w szatni nogami. W tej rundzie rozegramy mniej spotkań przed własną publiczności i musimy zrobić wszystko, aby jak najskuteczniej w nich punktować. Wierzę, że rozegramy dobry mecz i będzie dumnie, a nie nerwowo – podsumował Smółka.

Spotkanie Arki z Jagiellonią rozpocznie się w niedzielę o 18 w Gdyni.