Nieudane mistrzostwa świata w Rosji, pogłoski o transferze do Realu Madryt, wielka fala krytyki za występy w Bayernie. Ostatnie miesiące były dla Roberta Lewandowskiego prawdziwą karuzelą o negatywnym wydźwięku, jednak sytuacja wydaje się być klarowna i polski snajper już niedługo będzie mógł w pełni skupić się na nowym sezonie w Bundeslidze.
 
Bayern już kilka tygodni temu ogłosił, że sprzeda Lewandowskiego tylko w przypadku, gdy zastąpi go snajperem porównywalnej klasy. "Jeśli znajdziemy napastnika w 80% tak dobrego jak ty, być może pozwolimy ci odejść" - usłyszał od zarządu Polak. Mistrz Niemiec nie poczynił jednak żadnych kroków w celu poszukiwania zastępstwa, a polityka klubu wykluczałaby gigantyczny transfer. W połowie lipca "Lewy" miał się spotkać z agentem Pinim Zahavim, jednak transfer wydaje się niemożliwy. Nawet w obliczu odejścia z Realu Cristiano Ronaldo, karty w tej sprawie rozdają Bawarczycy.
 
Nowy szkoleniowiec Niko Kovac potwierdził stanowisko klubu, dosadnie komentując spekulacje o odejściu polskiej gwiazdy. "Nie ma nic nowego w jego sprawie. Robert zostaje w Monachium. Jednym jest to, czego on chce, innym, czego my chcemy. Jest stworzony do sukcesów i bramek, udowodni to już w najbliższej przyszłości" - skomentował Chorwat.
 
O względy reprezentanta Polski obok Realu Madryt zabiegały także Paris Saint-Germain czy giganci z Anglii, jednak żaden z zespołów prawdopodobnie nie byłby w stanie wyłożyć za 29-latka stu milionów euro. Wątpliwym jest też czy Bayern puściłby swoją gwiazdę za taką kwotę.