Adam Sławiński: Był Pan na meczu I rundy eliminacji Ligi Europy i już rozmawiał z Górnikiem. Dlaczego to tak długo trwało?


Paweł Bochniewicz: To było ciężkie, bo to były także negocjacje między mną a Udinese, a nie tylko z Górnikiem. Nie chciałem przedłużać kontraktu o rok. Tutaj też chciałbym zdementować plotkę. Nie mam roku kontraktu z Udinese, tylko jeszcze dwa. Włosi chcieli przedłużyć go o kolejny rok, a na to się nie zgadzałem. To też chwilę trwało. Na szczęście nie musiałem przedłużać umowy i dopiero po sezonie spędzonym w Górniku zostanie mi rok kontraktu.


Co robił Pan w przerwie między sezonami?


Do 30 czerwca trenowałem z Górnikiem. Byłem dwa tygodnie z nimi na obozie. Później przez 10 dni siedziałem w Dębicy, bo myślałem, że to się szybciej rozwiąże. W końcu pojechałem do Udine, żeby całkowicie nie stracić okresu przygotowawczego.


Od początku w grze był tylko Górnik?


Nie. W grę wchodziły także inne kluby. Nie chcę teraz wymieniać nazw, ale wybrałem Górnik, bo znam ten zespół i też jemu najbardziej na mnie zależało. Drużyna jest młoda. Podoba mi się ten projekt, to jak piłkę widzi trener Brosz. On docenia mnie jako piłkarza i to też miało duże znaczenie przy wyborze klubu. Poza tym, zawsze powtarzam, że dla mnie najważniejsza jest gra i tym się kierowałem. Wiedziałem, że w Górniku mam bardzo duże szanse na regularne występy. Nie widziałem na przykład sensu w transferze do Serie B, czy Segunda Division. Wolę zostać tutaj przez kolejny rok.


Serce bolało, jak oglądało się mecz Górnika z AS Trencin?


Na szczęście, czy nie na szczęście nie widziałem tego spotkania. Akurat byłem wtedy w podróży do Polski. Natomiast serce na pewno boli, bo ciężko pracowaliśmy, żeby grać w europejskich pucharach. Niestety tak się złożyło, że negocjacje trwały tak długo, że nie mogłem w nich zagrać, ale cieszę się, że w końcu jestem w Górniku.


Po odejściu kluczowych zawodników będzie ciążyła na Panu większa odpowiedzialność?


Powiem szczerze, że to dla mnie był taki bodziec, żeby przyjść do Górnika, bo wiem, że będą ode mnie więcej oczekiwać. Może będzie na mnie ciążyła większa presja niż w poprzednim sezonie, ale też po to tu przyszedłem. Z pełną świadomością mówię, że chcę zostać liderem tej drużyny i grać w każdym możliwym meczu.


Ten sezon będzie trudniejszy dla Górnika?


To prawda, że dla beniaminka drugi sezon po awansie jest zawsze trudniejszy i pewnie tak będzie. Jeszcze po stracie takich zawodników jak Mateusz Wieteska, Rafał Kurzawa i Damian Kądzior to siłą rzeczy musi być ciężej, choć mam nadzieję, że nie. Trudno jednak zastąpić 3-4 zawodników, bo pamiętajmy, że nie ma Łukasza Wolsztyńskiego, który jest kontuzjowany, a był w bardzo dobrej formie. Na pewno na początku będzie trudniej, ale z biegiem czasu młodzi zawodnicy będą się ogrywać, drużyna będzie łapała automatyzmy, których wymaga trener, to będzie to coraz lepiej wyglądało.


O co Górnik będzie grał w tym sezonie?


Mam nadzieję, że o jak najwyższe cele. W każdym meczu chcę grać o trzy punkty. Będę się starał, żeby w każdym meczu jak najlepiej wypaść. Tak jak cała liga gramy o mistrzostwo.