Do Stoczni tego lata trafili między innymi Matej Kazijski czy Bartosz Kurek, jednak klub nie może zapomnieć o zawodnikach, którzy byli w szerokiej kadrze w ostatnich sezonach. Czołową postacią pod wodzą Michała Gogola był w ostatnich sezonach atakujący Bartłomiej Kluth, który jako zawodnik Espadonu ustanawiał nawet punktowy rekord PlusLigi (40 punktów z Lotosem Gdańsk).
 
- Dwa lata temu właściciele klubu zdecydowali się mi zaufać i otrzymałem od nich bardzo cenną szansę. Cały czas wiąże mnie kontrakt ze Stocznią i choć pojawiały się różne plotki na mój temat, to ja nie miałem zamiaru nigdzie uciekać. Chcę nadal zakładać klubową koszulkę i walczyć na boisku o to, żeby dać kibicom sporo powodów do radości - zapowiedział.
 
Oczywiście ciężko się łudzić, że Kluth wciąż będzie czołową postacią zespołu w obliczu wielkich transferów i wielkiej przebudowy Stoczni.
 
- Zdaję sobie sprawę, że oczy całej siatkarskiej Polski będą teraz zwrócone w naszym kierunku, więc siłą rzeczy presja oraz oczekiwania względem naszej drużyny wzrosną. Ludzie będą nas ciekawi, ponieważ nagle pojawił się w kraju klub z dużymi możliwościami sportowymi, który będzie chciał udowodnić swoją wartość w każdym pojedynczym meczu. Jeśli zdrowie dopisze, a my wszyscy będziemy zmierzać w tym samym kierunku, to na pewno Stocznia może powalczyć o parę niespodzianek - mówił zawodnik.