Wisła dwa pierwsze mecze tego sezonu rozegrała na swoim stadionie. Wywalczyła w nich cztery punkty remisując bezbramkowo z Arką Gdynia i wygrywając 2:1 z Miedzią Legnica. Teraz jednak krakowski zespół czeka o wiele trudniejsze wyzwanie, czyli wyjazdowe starcie z aktualnymi wicemistrzami Polski, podbudowanymi dodatkowo wyeliminowaniem w kwalifikacjach Ligi Europy Rio Ave.

- Mamy świadomość, że jest to wymagający rywal, który w czwartkowym spotkaniu w Portugalii zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Jagiellonia posiada swoje atuty, mają szybkich skrzydłowych, a piłkarze dość długo grają ze sobą. To zespół mądrze budowany przez trenera Ireneusza Mamrota. W naszych przygotowaniach położyliśmy większy nacisk na te akcenty, które będą nam potrzebne w tym meczu – przyznał Stolarczyk.

Wiosną Wisła wygrała w Białymstoku 1:0. Stolarczyk przyznał, że rozmawiał ze swoimi asystentami, którzy wówczas byli w sztabie Joana Carrilli o taktyce na tamto spotkanie.

- Nie będę zdradzał, na jakie elementy naszej gry położymy największy nacisk, bo chcemy też zaskoczyć rywala. Mamy przygotowany scenariusz, w jakim chcielibyśmy, aby ten mecz się toczył – wyjaśnił.

Krakowski szkoleniowiec zdaje sobie sprawę z tego, że trener Mamrot w związku z tym, że jego drużyna gra na dwóch frontach – w ekstraklasie i Lidze Europy – będzie stosował rotację w składzie.

- W meczu z Rio Ave wyszła inna jedenastka niż ta, która zagrała w poprzedniej kolejce z Arką Gdynia. Musimy być na to przygotowani, ale przede wszystkim chcemy skoncentrować się na sobie – przyznał Stolarczyk.

W minionym tygodniu poprawiła się sytuacja kadrowa zespołu. Do normalnych treningów wrócili bramkarz Mateusz Lis i obrońcy – Matej Palcic i Zoran Arsenic. Obecny jedynym zawodnikiem, który przechodzi rehabilitację po kontuzji barku, jest Tibor Halilovic.

W związku ze wznowieniem zajęć przez Lisa klub zdecydował się wypożyczyć do pierwszoligowego Rakowa Częstochowa innego bramkarza Kacpra Chorążkę. 19-latek będzie tam miał większe szanse na grę.

Przed sezonem bramkarzem numer 1 w Wiśle miał być Lis, ale tuż przed inauguracyjnym meczem z Arką doznał kontuzji i jego miejsce zajął Michał Buchalik, który spisał się bez zarzutu, a w spotkaniu z Miedzią wspaniałą interwencją w doliczonym czasie gry uratował drużynie zwycięstwo.

- Bramkarz to newralgiczna pozycja, więc nie będę robił pochopnych zmian. W tej chwili to Michał Buchalik ma miejsce w składzie. Rozmawiałem z naszymi bramkarzami i powiedziałem im, że oczekuję od nich rywalizacji, ale ze wzajemnym wspieraniem się. Michał dał sobie radę, bo choć był teoretycznie tym drugim, to prezentował bardzo wysoki poziom i zaangażowanie podczas treningów. Teraz tego samego oczekuję od Mateusza, że da z siebie maksimum, aby wrócić do bramki – wyjaśnił Stolarczyk.

Ostatnio pojawiły się też informacje, że być może do Wisły wróci Paweł Brożek, który po uroczystym pożegnaniu w maju tego roku nie znalazł nowego klubu. Stolarczyk przyznał, że był zaskoczony, że klub rozstał się z takim zawodnikiem, ale na razie w sprawie jego powrotu nie zapadły jeszcze żadne decyzje.

- Wisła jest w takim momencie, że musimy być bardzo ostrożni planując kolejne ruchy. Nie wiem czy to odpowiedni moment, aby Paweł zrobił ukłon w stronę klubu i pomógł nam w jakieś części sezonu. Czeka nas jeszcze dyskusja, w jakim kierunku mamy pójść – wyjaśnił Stolarczyk, który dodał, że po ostatnim meczu z Miedzią rozmawiał z trenerem reprezentacji Jerzym Brzęczkiem i ten zapewnił go, że obserwuje też piłkarzy Wisły pod kątem gry w kadrze.

Mecz Jagiellonii z Wisłą rozpocznie się w Białymstoku w niedzielę o godzinie 18.