- Przyjeżdżam do Krakowa pełen optymizmu. W ubiegłym roku w tydzień po Tour de France zwyciężyłem w Clasica San Sebastian. Teraz jestem bezpośrednio po Tour de France w Polsce i czemu nie spróbować zrobić czegoś podobnego tutaj, przed polskimi kibicami – powiedział na konferencji prasowej.

- Brakuje mi zwycięstwa w Tour de Pologne. Nie wiem, czy będzie mi to dane w tym roku, ale mentalnie jestem gotowy do ścigania. Oby była dyspozycja tam, gdzie trzeba, a tego nie mogę zapewnić, bo organizm może różnie zareagować na to, co miałem do zrobienia w trakcie Tour de France – wspomniał.

Mistrz świata z 2014 roku nie wyklucza, że tak jak w „Wielkiej Pętli”, gdzie ekipa Sky miała dwie karty, na które mogła grać – Brytyjczyków Gerainta Thomasa i Chrisa Froome’a, tak na Tour de Pologne może być dwóch liderów – on i Kolumbijczyk Sergio Henao.

- Wierzę, że będę w stanie podołać zadaniu, ale jest jeszcze Sergio Henao, zawsze dobrze przygotowany na wyścig w Polsce. Jeśli to będzie dla nas najbardziej odpowiednia opcja, żeby zwyciężyć w wyścigu, to będę mu pomagał – dodał.

Kwiatkowski miał pięć dni odpoczynku po Tour de France, w którym dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa Thomasa i trzeciego miejsca na podium Froome’a. Najpierw musiał dojść do siebie po … niedzielnym świętowaniu sukcesu dwóch Brytyjczyków.

- Musiałem zregenerować się po wieczorze spędzonym w Paryżu z drużyną. Poniedziałek spędziłem bez roweru – przyznał. W następne dni wsiadał już na rower, a w czwartek zrobił nawet czterogodzinną przejażdżkę.

Kwiatkowski uważa, że kluczowy w Tour de Pologne może okazać się czwarty odcinek z Jaworzna do Szczyrku.

- Czwarty etap jest kluczowy, jeśli chodzi o klasyfikację generalną. Słynna ścianka w Szczyrku. To tam Dylan Teuns zdobył przewagę, która pozwoliła mu wygrać cały wyścig – ocenił.

Zapytany, czy będzie się starać powalczyć także na pierwszych trzech sprinterskich etapach, odpowiedział, że w Tour de Pologne liczy się każda sekunda.

- W 2012 roku przegrałem ten wyścig o pięć sekund. To tyle, co bonifikata za trzecie miejsce na lotnej premii i trzecie na mecie etapu, czyli jedna plus cztery sekundy. Jeżeli to ma mieć znaczenie w tegorocznej edycji, to czemu nie.

Czy spróbuje już w sobotę na etapie wokół Krakowa?

- To zależy jakim kosztem. Nie można poświęcić wszystkich sił, żeby zabrać sekundę. Jeśli ta sekunda będzie leżała na drodze, to ją podniosę – wspomniał.

Z numerem 1 pojedzie ubiegłoroczny zwycięzca Belg Dylan Teuns.

- Mam wspaniałe wspomnienia związane z Tour de Pologne. W ubiegłym roku zrobiłem duży numer, odniosłem pierwsze w karierze zwycięstwo w World Tour. Trasa jest podobna do ubiegłorocznej, trudna, ale to mi odpowiada. Wiele się nie ścigałem w ostatnich miesiącach, przygotowywałem się w Livigno do Tour de Pologne i czuję, że jestem w dobrej formie – ocenił kolarz ekipy BMC.

Fabio Aru również zapewnił, że jest w doskonałej dyspozycji. Włoch miał kilkumiesięczną przerwę w startach po wycofaniu się wskutek problemów zdrowotnych z Giro d’Italia.

- Bardzo lubię Tour de Pologne i cieszę się, że tu wracam. Chcę tu dobrze pojechać, to jest najważniejsze. Przy okazji będę budował formę na mistrzostwa świata, które odbędą się na bardzo trudnej trasie w Innsbrucku – powiedział triumfator Vuelta a Espana w 2015 roku.

Marek Rutkiewicz wystartuje w Tour de Pologne po raz szesnasty. W tegorocznej edycji będzie jednym liderów, obok Macieja Paterskiego, reprezentacji Polski.

- Zawsze ten wyścig jest dla mnie docelowym startem. Przygotowywaliśmy się razem z Maćkiem Paterskim w polskim Livigno, czyli w Zieleńcu. Trenowaliśmy tam dwa tygodnie, a potem ścigaliśmy się w Dookoła Mazowsza, traktując ten wyścig jako przetarcie przed Tour de Pologne. Mam nadzieję, że forma jest odpowiednio przygotowana – powiedział popularny "Rutek".

- Na Tour de Pologne wszyscy czekają cały rok. To jest nasze kolarskie święto. Na trasie zawsze jest mnóstwo kibiców i nigdzie indziej takiej atmosfery nie spotkałem – dodał Paterski.

Tour de Pologne rozpocznie się w sobotę etapem ze startem i metą w Krakowie (134 km).