Oszczepniczka oskarżyła działaczy PZLA, że to ich decyzją nie pojechała na rozgrywane w Niemczech ME, choć spełniła wszelkie kryteria, by wziąć w nich udział. Związek poinformował natomiast, że ich decyzja wynikała z troski o zdrowie zawodniczki a także dalszy rozwój jej kariery, i podjęta została na podstawie informacji uzyskanych przez kierownika zespołu medycznego związku oraz trenera zawodniczki. Zapewnił, że inna decyzja naraziłaby 23-latkę na przedwczesne zakończenie kariery sportowej, która zapowiada się bardzo dobrze. Takie stanowisko poparł dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski.

- Warunkiem jest bieżąca forma, której niestety nie ma. To są problemy zdrowotne, a niedoleczone kontuzje w sporcie są bardzo groźne, szczególnie w młodym wieku - skomentował.

Sprawa odbiła się dużym echem wśród lekkoatletów i dziennikarzy. Pojawiła się nawet inicjatywa, by wysyłać maile do Ministra Sportu Witolda Bańki i przekonać go, żeby zainterweniował. W końcu głos ponownie zabrała sama Witek, dziękując za wsparcie i przyznając, że… i tak już by w Berlinie nie wystąpiła.