Jolanta Zasępa: Która z polskich drużyn będzie miała najłatwiejsze zadanie w III rundzie el. Ligi Europy?
 
Robert Zieliński: Wydaje się, że awans Legii jest obowiązkiem. Mają rywala z zupełnie innej półki niż kluby belgijskie, z którymi zmierzą się Lech i Jagiellonia. Polska piłka ma jednak w swojej historii wstydliwe odpadnięcie z pucharów z zespołem z Luksemburga, miało to miejsce w 1959 roku. Mam nadzieję, że Legia nie nawiąże do tych niechlubnych czasów... Ma wielki budżet jak na polskie realia i drugi z rzędu brak awansu do Ligi Europy byłby katastrofą finansową dla Dariusza Mioduskiego. Awans Legii jest więc obowiązkiem.
 
A Lech z Genkiem?
 
Wydaje się, że poznańska lokomotywa wjechała na właściwe tory. Ostatnie lata były nie najlepsze jeśli chodzi o transfery oraz występy w Europie. Pierwsze kolejki w Ekstraklasie każą jednak przypuszczać, że w Lechu dzieje się dobrze. Dokonali dwóch spektakularnych wzmocnień i zdążyli już pokazać bardzo duże możliwości. Błysnął zwłaszcza Amaral, jednak Pedro Tiba też zachwyca. Faza grupowa LE byłaby dla Lecha dużym awansem i zastrzykiem finansowym.
 
Jagiellonia z Gentem...
 
Najtrudniejsze zadanie jest przed Jagiellonią. Potencjał finansowy i kadrowy klubu jest mniejszy niż innych polskich reprezentantów, a Gent to ciężki rywal. Ten klub i tak nam wszystkim imponuje, sprzedając najlepszych zawodników wciąż pozostają w polskiej czołówce. Zrobili niespodziankę w poprzedniej rundzie, pokonując portugalskie Rio Ave, strzelając cztery bramki na wyjeździe. Grają powyżej swojego potencjału! Mają świetny scouting i jest tam dobra atmosfera do budowania drużyny.
 
Jaki trener najlepiej sprawdziłby się na stanowisku szkoleniowca Legii?
 
W szatni Legii stworzyła się trochę taka wieża Babel, piłkarze z różnych kierunków. Opanować to wszystko pod względem sportowym i mentalnym będzie bardzo trudno. Mioduski zdaje się nastawiał się na Adama Nawałkę, jednak nie udało się dogadać z byłym selekcjonerem, który w etyce swojej pracy ma dużą dyscyplinę, z kolei szatnia Legii wydaje się być rozbestwiona. Potrzebny jest trener z zagranicy z dużym nazwiskiem, twardą ręką i dużym autorytetem, który to wszystko opanuje. Mam wrażenie, że ostatnio trenerami zespołu z Warszawy bardziej byli Radović, Malarz czy Astiz, aniżeli trener Legii. Klafurić miał za małe nazwisko i autorytet, by to pociągnąć... Dochodzą do mnie wnioski, że Carlitos nie przyjął się w szatni Legii i koledzy patrzą na niego krzywo. W szatni zespołu nie ma spójności i są konflikty...