Mariusz Hawryszczuk: Dlaczego wybraliście wspólnie z Tomkiem Adamkiem akurat tego rywala?

 

Mateusz Borek: Pewnie w kwietniu 2017 roku, kiedy Tomek zdecydował się wrócić z emerytury na czerwcową walkę z Haumono, to z pewnością żaden kibic nie kalkulował, że kilkanaście miesięcy później 41-letni Tomasz Adamek skrzyżuje rękawice ze zdecydowanie młodszym zawodnikiem na wielkiej gali w dużej walce z Jarellem „Big Baby” Millerem, który jest notowany w czołówkach wszystkich rankingów i jest zawodnikiem, który jest przymierzany w najbliższym czasie do występu z Anthony’m Joshuą – mistrzem świata. Eddie Hearn – promotor „Big Baby” Millera startuje z nowym projektem. To gala, gdzie w głównym wydarzeniu wystąpi w walce o mistrzostwo świata kategorii półciężkiej Artur Beterbiev w starciu z Callumem Johnsonem. Ponadto Chicago to wspomnienia, to w zasadzie start amerykańskiej kariery Tomka Adamka tą niesamowitą wojną o wakujący pas mistrza świata wagi półciężkiej w 2005 roku z Paulem Briggsem. Gdzieś ta historia po trzynastu latach zatacza koło. Wintrust Arena to nowa arena blisko Downtown w Chicago. Myślę, że Tomek podejdzie do tej walki bez obciążeń, bez żadnej presji. Wszystkie oczy będą skupione na Millerze.

 

Ta walka jest 6 października, ale ludzka wyobraźnia jest tak skonstruowana, że lubimy wybiegać w przyszłość. Czy zwycięstwo w tej walce może otworzyć szansę pojedynku o pas tej królewskiej kategorii wagowej?

 

Nie ma takiego zapisu w kontrakcie, bo taki zapis jest niepotrzebny. Wydaje mi się, że na pewnym poziomie, przy pewnych umowach ustnych to jest wiadome, że jeżeli Tomek pokona „Big Baby” Millera, to dostanie jeszcze większą walkę i na gali Eddiego Hearna.  Wcale nie trzeba porywać się na Joshuę. Nie ma co wybiegać. Trzeba się skoncentrować na tym co przez najbliższe tygodnie przed nami. Tomek Adamek dzisiaj jest w Chicago, bierze udział w nagraniach promocyjnych, nagrywa zajawki, także zabrał buty, rękawice, spodenki. O godz. 20:00 polskiego czasu konferencja prasowa. Wraca wieczorem do New Jersey. Następnego dnia wspólnie z żoną, jak co roku wybiera się na pielgrzymkę, bo wiemy, że jest człowiekiem, który się bardzo dużo modli i stąd jego duża siła duchowa. W poniedziałek rano leci na Florydę, zaczynają obóz, pierwszy trening pięściarski. Wcześniej do Gusa Currena leci Jakub Chycki, trener od przygotowania fizycznego. Myślę, że panowie będą mieć trzy dni, aby spokojnie sobie zaplanować, ułożyć wszystkie niuanse każdego z tych treningów.

 

Cała rozmowa z Mateuszem Borkiem w załączonym materiale.