35-letni Brożek po zakończeniu poprzedniego sezonu rozstał się z Wisłą, której władze podjęły decyzję o nieprzedłużeniu kontraktu. Piłkarz, który w 398 oficjalnych meczach w barwach krakowskiego klubu zdobył 185 bramek, został uroczycie pożegnany 13 maja w spotkaniu z Lechem Poznań. Wówczas w ostatniej akcji strzelił gola na 1:1.

 

Brożek nie zamierzał kończyć kariery, ale nie dostał ofert z innych klubów i ostatecznie po dłuższych namowach zdecydował się na podjęcie treningów z Wisłą. - To my wyszliśmy z inicjatywą, bo taka jest potrzeba chwili. Ceremonia pożegnania Pawła i ta bramka z Lechem, to było miłe wspomnienie i rzeczywiście trzeba było go przekonać, żeby jeszcze pomógł klubowi, który nie jest mu obojętny. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Pierwszy krok został wykonany. Paweł rusza się cały czas, jest w dobrej formie. Nie jest to zawodnik, który tylko siedzi przed telewizorem i zajada smakołyki. Przeprowadzimy badania, określimy poziom jego wydolności i ustawimy odpowiedni trening, aby był gotowy do gry – wyjaśnił Stolarczyk.

 

Brożek na razie nie podpisze kontraktu. Najpierw musi się przekonać, jak jego organizm zareaguje na obciążenia treningowe. - To będzie kwestia tygodni, a nie dni – wyjaśnił Stolarczyk.

 

Wisła ma kadrze tylko dwóch napastników – Zdenka Ondraska i Marko Kolara. - W tym roku liga gra do połowy grudnia. Mogą przytrafić się kontuzje, kartki i Paweł może nam wtedy pomóc – uzasadnił Stolarczyk.

 

Wisła Kraków, po trzech kolejkach, zajmuje w tabeli ekstraklasy dziewiąte miejsce z dorobkiem czterech punktów. W piątek o godzinie 20.30 zagra na swoim stadionie z Wisłą Płock.