Sosnowiczanie w poprzedniej kolejce odnieśli pierwsze w sezonie zwycięstwo, pokonując u siebie Pogoń Szczecin 3:0.

„Kolejorz” ma na koncie komplet trzech wygranych. W czwartek wieczorem poznaniacy w Belgii zmierzą się z KRC Genk w 3. rundzie eliminacji Ligi Europejskiej.

- Będziemy mieli przegląd gry Lecha, poprosiłem moich piłkarzy, aby oglądali to spotkanie. Jestem jednak daleki od tego, by zakładać, że zawodnicy Lecha będą w niedzielę zmęczeni, choć biorę pod uwagę ich czwartkowy pojedynek – zaznaczył szkoleniowiec.

Podkreślił, że oglądał ostatni mecz ligowy Lecha ze Śląskiem we Wrocławiu. - Zespół trenera Ivana Djurdjevica przeprowadził jedną akcję w końcówce i trzy punkty pojechały do Poznania – ocenił Dudek.

Jego zdaniem na takie spotkania, jak z Lechem, i kolejny z Legią, nie trzeba motywować.

- A presja? Presję to może czuć górnik, zjeżdżający 1200 metrów pod ziemię, bo nie wie, czy wyjedzie. Piłkarzom nie powinna ona wiązać nóg.

Przyznał, że minusem dla gospodarzy niedzielnego spotkania będzie konieczność gry przy pustych trybunach (z powodu kary).

- Wszyscy wiemy, ile znaczy wsparcie kibiców. Ale wszystko i tak zweryfikuje boisko – powiedział.

Obrońca Zagłębia Piotr Polczak komplementował umiejętności rywali, jednak podkreślił, że wraz z kolegami ma plan na pojedynek w Poznaniu.

- Wiadomo, że Lech ma dobrych piłkarzy, o wysokich umiejętnościach, gra w Lidze Europejskiej. Mamy plan i bardziej koncentrujemy się na swojej grze. Oczywiście zgranie naszej zmienionej personalnie drużyny wymaga czasu, ale myślę, że zrobiliśmy krok w przód, choć zdajemy sobie sprawę z braków – powiedział zawodnik.

Trener Dudek żałował, że do Poznania nie może pojechać jego brat Jerzy. Były bramkarz reprezentacji i Realu Madryt przynosił mu dotąd szczęście swoją obecnością na widowni.

- To taki mój amulet. Chciałem go zabrać, jednak tym razem go nie będzie. Ma swoje obwiązki – stwierdził Dariusz Dudek.

Początek niedzielnego meczu w Poznaniu o godz. 18.