Aleksandra Szutenberg: Ryszard Rynkowski śpiewał, że kobiety lubią brąz, ale tak naprawdę to Wojciech Nowicki zawsze celował w brąz w rzucie młotem. Tym razem to się zmieniło i to Wojciech Nowicki sięgnął po mistrzostwo Europy i odebrał ten tytuł Pawłowi Fajdkowi. Czy już dotarło do ciebie, że jesteś mistrzem Europy?

 

Wojciech Nowicki: Powoli to dociera do mnie. Niedługo mamy dekorację i chyba dopiero jak stanę na najwyższym stopniu podium, to do mnie dotrze, że udało mi się wygrać. Bardzo się z tego cieszę. Cieszę się również, że Paweł był drugi. Przed zawodami rozmawialiśmy ze sobą i powiedzieliśmy sobie, że jak uda nam się zdobyć dwa pierwsze miejsca – niezależnie kto wygra, to będzie super. Fajnie, że udało się to zrobić. Dodatkowo cieszę się, że udało mi się rzucić dwa razy 80 metrów. Jeśli chodzi o zawody, to bardzo dobry występ.

 

Jesteście dobrymi kumplami, śpicie na zawodach w jednym pokoju, ale pierwsze wrażenie jakie razem sprawiacie to ogień i woda. Czy to jest prawdziwe wrażenie?

 

Chyba trochę tak. Mamy dwa odmienne charaktery. Być może z jednej strony to jest dobre, bo częściowo się uzupełniamy i potrafimy zmotywować się na zawodach, powalczyć ze sobą. To jest chyba fajne, że staramy się zrobić widowisko.

 

Wojciech Nowicki to bardziej ta woda. Jakbyś określił siebie kilkoma przymiotnikami?

 

Przede wszystkim jestem spokojnym człowiekiem, taką mam naturę. Staram się nie denerwować. Jak ktoś mnie wyprowadzi z równowagi, to potrafię być niemiły. Staram się być przede wszystkim spokojny, wyważony i pomagać ludziom, dzieląc się radą. Nie jestem impulsywny. Tak zostałem wychowany i taki staram się być do tej pory, niczego nie zmieniać, bo uważam że to są dobre cechy, które trzeba utrwalać w swoim charakterze.

 

Cała rozmowa z Wojciechem Nowickim w załączonym materiale wideo.