Warszawski klub po czwartkowym meczu spotkał się z olbrzymią krytyką ze strony ekspertów i kibiców. Legia nie potrafiła wykorzystać widocznych błędów przeciwnika. Co gorsza, sama popełniała dużo większe. - Porażki z klubami belgijskimi są jeszcze do zrozumienia, przez ranking, siłę, szkolenie i moc pieniądza. Natomiast przy oglądaniu Legii wielokrotnie łapałem się za głowę. To był koszmarny mecz – podsumował Roman Kołtoń.

W zabezpieczeniu bramki polskiego zespołu mógł pomóc Artur Jędrzejczyk. Obrońca konsekwentnie nie jest jednak powoływany na kolejne spotkania. - Nie ma wątpliwości, co do tego, że to jest decyzja samego prezesa Dariusz Mioduskiego, ale decyzję firmuje również sam trener. Nazwałem to wcześniej "bałkańskim kotłem", który nie prowadzi do przygotowania dobrej potrawy. Sowicie opłacani goście bawią się, można powiedzieć, naszym kosztem. Jestem patriotą i chciałbym, żeby klub był mądrze sformatowany – skomentował.

- Dla mnie to jest dramat. Był symbolem, opoką, ostoją defensywy klubu – dodał Mateusz Borek. – Ja na miejscu Jędrzejczyka nie zgodziłbym się przenieść się do jakiegoś klubu w Turcji czy Grecji, skoro zaplanował sobie życie tutaj na prośbę Legii, która go ściągnęła. Trudno się dziwić, że za podobne pieniądze nie chce odchodzić, tylko chciałby realizować kontrakt w Warszawie.

Legia nie radzi sobie najlepiej w europejskich pucharach. Najpierw przyszła porażka w eliminacjach do Ligi Mistrzów. W czwartek nie udało się wygrać spotkania z luksemburskim zespołem. - Wczorajszy mecz to było lekceważenie drużyny z Luksemburga. Nie może grać dwóch zawodników za czerwone kartki i pojawia się myślenie "bez Jędrzejczyka sobie poradzimy". Ten ciąg złych decyzji owocuje tym, że zespół jest u kresu swojej przygody w europejskich pucharach – powiedział Kołtoń.

W Legii dochodziło w ostatnim czasie do wielu zmian trenerów. W krótkim okresie w szatni przewinęli się Jacek Magiera, Romeo Jozak, Dean Klafurić, a obecnie rządzi w niej Aleksandar Vuković. – W Legii pada zbyt wiele haseł. Najpierw Jacek Magiera był "trenerem na lata", potem Jozak miał zbudować "wielką akademię" na wzór tej Dynamo Zagrzeb, zastąpił go Klafurić, a Legia miała stać się tym razem "drugą Bazyleą" ze względu na doradcę właściciela klubu – skomentował Borek.

 

Fragment "Prawdy Futbolu" w załączonym materiale wideo.