Michał Kwiatkowski zwyciężył w zakończonym w piątek 75. Tour de Pologne. Na ostatnim etapie wokół Bukowiny Tatrzańskiej kolarz grupy Sky zajął szóste miejsce i obronił żółtą koszulkę lidera.

Etap wygrał Brytyjczyk Simon Yates (Mitchelton-Scott), który zmusił Polaka do rzucenia do walki wszystkich sił.

Yates zaatakował 11 km przed metą, uzyskując przewagę 39 sekund nad dziewięcioosobową grupą z Kwiatkowskim. Dawało mu to triumf w wyścigu. Dopiero na ostatnim kilometrze udało się tej grupce zmniejszyć stratę do 12 sekund.

W klasyfikacji generalnej Polak wyprzedził Brytyjczyka o 15 sekund. Na trzeci stopień podium wskoczył drugi na mecie ostatniego etapu Francuz Thibaut Pinot (Groupama-FDJ).

Bardzo trudnej końcówki etapu, pod górę i w deszczu, nie wytrzymał ten, który miał być najgroźniejszym rywalem Kwiatkowskiego – Belg Dylan Teuns (BMC). Ubiegłoroczny zwycięzca dojechał do mety dziewięć sekund za grupką lidera i spadł w „generalce” z drugiego na piąte miejsce.

Od roku 2005, gdy Tour de Pologne uzyskał najwyższą kategorię UCI, Kwiatkowski jest drugim polskim kolarzem, który go wygrał. Cztery lata temu triumfował Rafał Majka.

Kwiatkowski był najlepszy także w klasyfikacji punktowej, w górskiej zwyciężył uczestnik ucieczki na ostatnim etapie Austriak Patrick Konrad (Bora-Hansgrohe), najbardziej aktywnym zawodnikiem został Belg Jenthe Biermans (Katusha-Alpecin), a najlepszą drużyną – francuska AG2R.

Kolarze mieli w piątek dużo szczęścia. Pod koniec etapu ścigali się w deszczu, który kilkanaście minut po finiszu czołówki zamienił się w burzę. Kwiatkowski wchodził na podium przy grzmotach błyskawic.

Podobnie jak przed rokiem, w ostatnim dniu wyścigu przed startem zawodowców odbył się w Bukowinie Tatrzańskiej Tour de Pologne amatorów. 58-kilometrową rundę najszybciej pokonał zwycięzca sprzed dwóch lat, łyżwiarz szybki Sebastian Druszkiewicz. Wyścig ukończyło ponad 2 tys. zawodników, w tym dyrektor TdP Czesław Lang.

Wielu amatorów kolarstwa stanęło potem przy trasie królewskiego etapu. W najbardziej atrakcyjnych miejscach, m.in. w Gliczarowie Górnym (Ściana Bukovina), kolarze jechali w szpalerze fanów.

Kwiatkowski z każdym dniem powiększał przewagę nad rywalami. Po zwycięstwach etapowych we wtorek w Szczyrku, gdzie założył koszulkę lidera, i w środę w Bielsku-Białej oraz trzeciej lokacie na szóstym odcinku wyprzedzał Teunsa o 16 sekund. Jak na warunki Tour de Pologne różnica była bardzo duża.

Nie pozostało nic innego, jak przypieczętować sukces na ostatnim odcinku. Sam kolarz grupy Sky, zwykle oszczędny w deklaracjach, mówił, że jest w dobrej dyspozycji i że wygraną może mu odebrać chyba tylko wypadek losowy – defekt lub kraksa.

Na zakończenie wyścigu kolarze musieli przejechać 136 km, dwukrotnie pokonywali 68-kilometrową pętlę, w małej części pokrywającą się z czwartkowym etapem. Niedługo po starcie odskoczyło od peletonu 19 kolarzy, a wśród nich tylko jeden Polak – Maciej Paterski z reprezentacji, który wygrał pierwszą z sześciu górskich premii.

Pecha miał jadący w koszulce najlepszego „górala” Łukasz Owsian. Defekt roweru spowodował, że nie dostał się do ucieczki. Nie było w niej żadnego z kolarzy CCC Sprandi Polkowice i Owsian z klubowym kolegą Czechem Michalem Schleglem próbowali do niej dołączyć. Nie udało się, co więcej, Schlegel przewrócił się na zakręcie i został odwieziony do szpitala z kontuzją obojczyka.

Kolejne cztery premie górskie wygrał Austriak Konrad, zapewniając sobie zwycięstwo w tej klasyfikacji.

Ostatniego z uciekających, Włocha Valerio Contiego niewielka czołowa grupa doścignęła przed ostatnią górską premią im. Joachima Halupczoka, 13 km przed metą.

Chwilę później zaatakował Yates. Zwycięzca trzech etapów i lider przez 13 dni tegorocznego Giro d’Italia szybko oddalał się od czołówki. Jego przewaga 7,5 km przed metą wynosiła 39 sekund – dokładnie tyle, ile tracił do Kwiatkowskiego. A przecież mógł liczyć jeszcze na dziesięciosekundową bonifikatę za wygranie etapu.

Brytyjczyk długo utrzymywał niebezpieczny dla Kwiatkowskiego dystans. W międzyczasie w grupkę pościgową wbiegł pies i przewrócił świetnie dotychczas spisującego się w wyścigu Rosjanina Siergieja Czernieckiego.

Trzy kilometry przed metą Brytyjczyk miał jeszcze 31 sekund zapasu nad tą grupką, kilometr przed „kreską” – 25 sekund. Dopiero na ostatnim odcinku osłabł, a Polak, który ciągnął za sobą grupkę groźnych rywali, szybko się zbliżał, ale nie miał już sił, aby zafiniszować.

Najlepszy z kolarzy CCC Sprandi Polkowice, Paweł Cieślik ukończył wyścig na 14. miejscu, a lider reprezentacji Polski Maciej Paterski – na 69. pozycji.